Krem lekki jak piórko.

 

Hanna – wyjątkowa kobieta. Delikatna a zarazem niezwykle mocna, uwielbiająca brokat i świecidełka ale od najmłodszych lat rysująca projekty frezarek. Hanna uwielbia smarowidła.

Kiedy tylko skinieniem głowy zezwolę na wypróbowanie nowego wyrobu zaczyna się dziać… Widzę jak dama przygotowuje sobie kanapę, zasiada i zaczyna smarować. Wszystko. Będzie smarować do ostatniego grama kremu jeśli wcześniej nie przejmę słoika z resztą zawartości.

Długi czas poszukiwałam dla tej wyjątkowej panienki odpowiedniej receptury mazidła.

Surowce do przygotowania kremu

Naturalne kosmetyczne używane do produkcji kremu.

I nadszedł dzień matczynej próby.  Powstał krem lekki jak piórko, pachnący niebem oczarowym.

Młoda dama zadowolona, pachnie również. Mama dostała „buziaki i uściskańce”.


Lekki krem dla H.

35g hydrolat oczarowy

5g olej z kiełków pszenicy

10g olej z awokado

10g shea

2g alkohol cetylowy

1g emulgator SLP

3g wosk pszczeli

3 krople olejku eterycznego (opcjonalnie)

Najcenniejsze składniki – dla najważniejszej osóbki.

Olej z kiełków pszenicy

Olej bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminy, składniki mineralne, lecytyny, enzymy i inne. Spośród olei roślinnych cechuje się największą zawartością witaminy E.

Dzieła łagodząco na  podrażnienia skóry (łatwo przenika przez warstwę rogową naskórka), zwłaszcza w przypadku egzemy i zapalenia skóry. Jeśli zastosujemy go miejscowo na skórę wówczas poprawia krążenie i łagodzi. Z powodu wysokich właściwości odżywczych i antyoksydacyjnych często stosuje się go przy cerze dojrzałej, zniszczonej i dla zmniejszenia blizn.

Olej z zarodków pszennych jest bardzo bogatym źródłem witaminy E. Właściwości antyoksydacyjne witaminy E nie tylko zachęcają do nakładania na skórę, sprawiają również, że w porównaniu z wieloma innymi olejami, olej z zarodków pszennych jest bardziej odporny na utlenianie i jełczenie.

Olej z kiełków pszenicy poprawia ogólny wygląd skóry, nadaje skórze szczególną gładkość i miękkość. Chroni przed nadmierną utratą wody oraz promieniowaniem UV. Ze względu na swe zdolności do likwidacji obrzęków i rumienia jest odpowiednim olejem dla cery podrażnionej.


Olej z awokado

Olej odżywczy i regenerujący. Zawiera on szeroki wachlarz witamin, jest bogaty w kwasy tłuszczowe Omega-9 i Omega-6 oraz frakcje niezmydlające bogate w sterole. Wzmacniają one naturalną barierę ochronną skóry, dzięki nim skóra sucha i zniszczone ulega regeneracji i nie traci wilgoci.u

Zielony kolor, olej z awokado zawdzięcza wysokiej zawartości chlorofilu, zielonemu barwnikowi. W pielęgnacji skóry, chlorofil działa antyoksydacyjnie, czyli pomaga zwalczać wolne rodniki, jak również wykazuje on działanie antybakteryjne i gojące, dzięki temu olej z awokado działa przeciwzapalnie na skórę.

Zawiera witaminy A, D, E, witaminy z grupy B, lecytynę, skwalen, a także dużą ilość naturalnych fitosteroli, znacznie więcej niż oliwa z oliwek. Jest wartościowym olejem do pielęgnacji skóry o wybitnym działaniu regeneracyjnym. Głęboko penetrujący i nawilżający. Ponieważ głęboko wnika w skórę umożliwia efektywny transport składników odżywczych przez warstwę naskórka do skóry właściwej. Stymuluje metabolizm kolagenu, wspomaga regenerację tkanki łącznej, przyspiesza proces gojenia ran i oparzeń, absorbuje promieniowanie UV, łagodzi stany zapalne, działa przeciwbakteryjnie, opóźnia widoczne oznaki starzenia i bardzo zmiękcza skórę. Pomocny dla osób z dolegliwościami skóry.

Mydło z kwiatem lipy.

To już kolejne mydło, które darzę wielką sympatią. Na razie głównie ze względu na przyjemność wykonania i wygląd. Zanim zdołam je wypróbować minie jeszcze około 4 tygodni.

Nie czekając tak długo podzielę się z Wami wspomnieniami z wykonania tej partii. We wnętrzu oprócz podstawy mydlarskiej kryje się część ze zmielonymi kwiatami lipy, które wyciągnęłam po zrobieniu maceratu. Ponieważ nie mam wiedzy ile z właściwości lipy w efekcie działania wodorotlenku sodu pozostanie, potraktowałam ten dodatek jako nadanie ciekawej struktury peelingującej i koloru. Nie lubię wyrzucać pozostałości po maceratach a czasami możliwości przetwórstwa mi się kończą.

rob_mydl_1

Drugim równie przyjemnym odkryciem była forma. W ostatniej chwili zrezygnowałam z silikonowych babek. Wszystko umieściłam bowiem w pojemniku na żywność w kształcie tuby. Spodobało mi się tak bardzo, że do kuchni nie wróci pod żadnym pozorem.

Darzę wielką sympatia mydełka „pięknokształtne” przypominające kwiaty albo inne cuda. Mogłabym je oglądać i trzymać na wystawie. Zmuszam się jednak do pewnej dyscypliny, jeśli chodzi o mydła i pozostałe kosmetyki, które produkuję. Natura sroki skłania mnie do kupowania setek różnych pudełeczek, foremek itd. Tymczasem kłóci się to z drugą „ja”, która wybiera prostotę w imię oszczędzania surowców, naszego pięknego środowiska, zdrowia i pieniędzy. Staram się zużywać różne pojemniki, które pozostają po żywności, plastikowe kubeczki itp.  Tubę pokochałam za prostotę, mydło łatwo się wyciąga, pocięte w krążki ma odpowiednią wielkość a możliwości zdobienia są naprawdę ogromne.

mydlo_nr3

Mydło powstało z następującej receptury: 

500g Oliwa z oliwek pomace

100g Olej słonecznikowy

100g Olej kokosowy

266g woda

6 łyżek zmacerowanych kwiatów lipy zmielonych blenderem.

Już tradycyjnie, zielsko wylądowało w połowie masy mydłowej. Technika wlewania – na środek, na zmianę raz jasna raz ciemna masa. Niczym „zebra”  – pyszne ciasto mojej mamy.

Krem dla artysty.

krem_dla_artysty

Połączenie woni farb olejnych z terpentyną to coś co zawsze będzie mi się kojarzyć z komfortem tworzenia. Siedzenie przed sztalugami to dla mnie przyjemność nad przyjemnościami, która zdarza się wyjątkowo rzadko.

Częste malowanie może się jednak wiązać z pewnymi niedogodnościami wszak nasza skóra oraz drogi oddechowe mają kontakt z substancjami drażniącymi. Jeśli mieliście w rękach pędzle wiecie jak trudno podczas pracy nie ubrudzić siebie i otoczenia. W rękawiczkach malować trudno, ja nawet raz próbowałam, ale nigdy nie wróciłam do tego pomysłu. Fartuch był dla mnie zazwyczaj ścierką, która wisiała zawsze w zasięgu ręki, konkretniej na mnie. W połowie roku akademickiego zazwyczaj sztywniał.

Oczywiście najłatwiej pozbyć się zabrudzeń z narzędzi i  skóry terpentyną, co jest często stosowane. Potem jeszcze szorowanie mydłem i gotowe – ręce czyste, podrażnione jak należy a przynajmniej porządnie przesuszone. Długotrwałe przebywanie w pracowni, zwłaszcza niezbyt dobrze wywietrzonej kończyło się u mnie bardzo często bólem gardła, a ręce wyglądały okresowo jak pocięte w krateczkę.

Terpentyna – co to takiego?

Terpentyną określa się surową oleożywicę czyli mieszaninę olejków eterycznych i żywic, otrzymuje się ją z miękkich drzew iglastych. Skład chemiczny mieszaniny jest zmienny i zależy od rodzajów użytych w produkcji surowców.

Terpentynę stosuje się również jako składnik w produkcji kamfory i mentolu, jako rozpuszczalnik do farb, żywic, wosków, środków czyszczących, w przemyśle perfumeryjnym a nawet w weterynarii jako środek antyseptyczny i wykrztuśny.

Właściwości terpentyny

W większej ilości wykazuje działanie drażniące zarówno na drogi oddechowe, oczy jak i na skórę.Może prowadzić do kontaktowego zapalenia skóry oraz podrażnień. Terpentyna może być wchłaniana do organizmu nie tylko drogami oddechowymi ale również przez skórę. W ciągu 10 min od kontaktu ze skórą stężenie niektórych składowych jest już najwyższe.

Inhalacje terpentynowe, na które narażamy się podczas pracy nad obrazem mogą prowadzić  do negatywnych objawów z nosa- podrażnienie, pieczenie, „katar”, bólu gardła, głowy a nawet zawrotów.

Pamiętać należy o maksymalnym  ograniczeniu kontaktu z oparami jak i samym płynem. Wszystko czego używamy w nadmiarze może nam zaszkodzić.

Olejek terpentynowy

Bywa nazywany terpentyną oczyszczoną, jest stosowany w lecznictwie, trzeba jednak pamiętać, że należy stosować go z ostrożnością najlepiej pod okiem specjalisty. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zajrzyj tutaj 

Jak o siebie zadbać?

Jest kilka sposobów na zminimalizowanie oddziaływania terpentyny na nasz organizm. Pomieszczenie, w którym pracujecie musi być porządnie wentylowane. Można założyć fartuch, rękawiczki, maseczkę – dla tych bardziej wytrwałych. W czasie używania terpentyny pamiętajcie zawsze o minimalizowaniu kontaktu skóry z tą mieszaniną. Warto również zadbać aby skóra była maksymalnie zadbana, natłuszczona i zdrowa. Tym samym będziemy mieć pewność, ze poradzi sobie z uciążliwymi warunkami pracy.

Jeśli macie ochotę na samodzielne wykonanie kremu do pielęgnacji, bardzo polecam tę drogę.

Podzielę się z Wami moim przepisem na krem.

Krem dla artysty (tłusty i odżywczy)

7g masło shea

5g olej kokosowy

8g macerat olejowy z arniki

9 g masło kakaowe

Głównym bohaterem będzie tutaj macerat z arniki. Przygotowałam go z suszonych kwiatów i oleju z pestek winogron. To mój ulubiony produkt do zadań specjalnych, który mam zawsze w pogotowiu.

Gra główną rolę w tym produkcie, arnika jest znana bowiem ze swych właściwości przeciwzapalnych, które mogą być szczególnie ważne w kontakcie z terpentyną.

Pozostałe składowe nie są bez znaczenia.  Masło Shea wchłania się szybko, odżywia i regeneruje skórę. Dobrze działa na skórę z pęknięciami i uszkodzeniami związanymi z jej suchością.  Szczególnie cenię zaś, shea za cienką warstwę lipidów pozostajacą na skórze. Warstwa ta w moim zamyśle ma stanowić barierę przed wkroczeniem do naszego organizmu związków zawartych w terpentynie.

Oleju kokosowego staram się używać ostrożnie, ponieważ  w nadmiarze wysusza skórę. Odrobina, którą zaproponowałam w recepturze ma za zadanie wzmacniać sprężystość skóry.  Razem z masłem kakaowym stanowi jednak nie tylko surowiec pielęgnujący ale również substancje zapachową. Aromat jest cudowny.

Jeśli boisz się zbyt rzadkiej konsystencji i preferujesz puszyste kosmetyki ten krem nie będzie dla Ciebie. Przed wykonaniem zaczekaj na kolejny przepis.

Wykonanie: 

Wszystkie odmierzone składniki należy umieścić w kąpieli wodnej a następnie ogrzać aż do rozpuszczenia. Należy pamiętać o utrzymaniu temperatury około 50 – 60 stopni, tak aby tłuszcze nie traciły swoich właściwości. Następnie wyjmujemy pojemnik(zlewkę) z kąpieli i mieszamy małym mikserem. W miarę obniżania się temperatury zauważycie, ze mieszanie nadaje bardziej delikatną konsystencję końcowemu produktowi.

Gotowy krem umieszczamy w wygodnym opakowaniu. Pamiętajmy aby było sterylne. Polecam szczególnie wielorazowe opakowania szklane, które można wypiec w piekarniku. W czeluściach kuchennej spiżarni na pewno znajdzie się odpowiedni pojemniczek.

W następnym poście opublikuję wypracowany w trudzie, bardzo lekki krem z hydrolatem oczarowym. W wersji roślinnej.  Do usłyszenia!

Tu sięgnęłam po informacje:

Roślinne surowce kosmetyczne, Romuald Czerpak, Agata Jabłońska – Trypuć, MedPharm Polska

Surowce kosmetyczne i ich składniki, Romuald Czerpak, Agata Jabłońska – Trypuć, MedPharm Polska 

http://biotechnologia.pl/kosmetologia/

http://wieczniemloda.com/maslo-shea-wlasciwosci-i-zastosowanie-w-kosmetyce-5472

Podstawy i Metody Oceny Środowiska Pracy 2006, nr 2(48), s. 159-187, mgr inż. Małgorzata Kupczewska – Dobecka, prof. dr hab. Sławomir Czerczak

Ocet jabłkowy w kuchni i w kosmetyczce.

This gallery contains 3 photos.

Moje octowe szaleństwo zapanowało jesienią i potrwało dłuuugo. Do tej pory zbieram owoce wrześniowych prac i przetwarzam dalej. Zaczęłam od octu jabłkowego samodzielnej produkcji, którego używam zarówno  w kuchni, jak i w codziennej produkcji kosmetyków do własnego użytku. Robię z niego sosy do sałatek i… czytaj dalej

Herbata mocy.

This gallery contains 5 photos.

Na dobry początek zapraszam Was na herbatę, wszak jesień nastała straszna, mokra i zimna. Wraz z jesienią przyszła tęsknota za miękką trawą, ciepłym wiatrem i zapachem łąk. Na dokuczające niedostatki temperatury (i nie tylko) można jednak coś zaradzić. Jak przystało na czarownicę z Gór Świętokrzyskich… czytaj dalej