Węgiel, kiełki pszenicy i potasowe mydło laurowe. #CzarnyPeeling

Dziś znowu o peelingu. Cóż.. to w końcu moja ulubiona ostatnio forma pielęgnacji, widzę jak wspaniale działa na moją skórę, jak potrafi zmobilizować warstwę podstawną naskórka do intensywnej produkcji nowych komórek! Ostatnio zrobiłam peeling czarnuszkowy, był też peeling ze skałą wulkaniczną, płatkami owsianymi, peeling w mydle i paście… i ciągle mi mało.

1

Tym razem produkt o bogatych właściwościach przeznaczony dla cery tłustej, wymagającej oczyszczenia, zamknięcia porów. Do tego kosmetyku wybrałam wspaniałe dodatki. Dodatki premium z mojej półki, część sama przygotowałam, część kupiłam w zaprzyjaźnionych miejscach. Dodatkową ciekawostką jest krótki film z instrukcją zrób to sam, który powstał jako pierwszy odcinek. Mam nadzieję, że forma „wideo” wyzwoli w nowej grupie osób poczucie, że warto samodzielnie kręcić mazidła dopasowane do potrzeb. Wszyscy, którzy nie zanotowali proporcji w czasie oglądania niechaj zerkną na przepis poniżej :)

#Czarny peeling

100g mydełko potasowe laurowe

10g węgiel aktywny

10g kawa mielona

10g olej z kiełków pszenicy

5g ekstrakt glicerynowy z kwiatów kasztanowca

(samodzielnie przygotowany, jeśli nie posiadasz w zasobach dodaj glicerynę roślinną)

50ml hydrolat kwiatowy (możesz dodać również inny dowolnie wybrany)

10 kropli witaminy E

Trzej główni bohaterowie przepisu!

peeling

Olej z kiełków pszenicy

Olej bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminy, składniki mineralne, lecytyny, enzymy. Spośród olei roślinnych cechuje się największą zawartością witaminy E.

Działa łagodząco na  podrażnienia skóry (łatwo przenika przez warstwę rogową naskórka), zwłaszcza w przypadku egzemy i zapalenia skóry. Jeśli zastosujemy go miejscowo na skórę wówczas poprawia krążenie i łagodzi. Z powodu wysokich właściwości odżywczych i antyoksydacyjnych często stosuje się go przy cerze dojrzałej, zniszczonej i dla zmniejszenia blizn.

Olej z kiełków pszenicy poprawia ogólny wygląd skóry, nadaje skórze szczególną gładkość i miękkość. Chroni przed nadmierną utratą wody oraz promieniowaniem UV. Ze względu na swe zdolności do likwidacji obrzęków i rumienia jest odpowiednim olejem dla cery podrażnionej.

Węgiel Aktywny

Ważny bohater przepisu, troszczyć się będzie głównie o cerę tłustą i trądzikową. Posiada bardzo silne właściwości adsorbujące dzięki jego strukturze, wielkości porów i dużej powierzchni sorpcyjnej. Dzięki temu znakomicie pochłania zanieczyszczenia znajdujące się na naszej skórze, chociaż pewnie lepiej znamy jego zastosowanie w leczeniu dolegliwości związanych z układem pokarmowym. Przyciąga i wchłania toksyny, zanieczyszczenia ze skóry, nadmiar sebum. Pomaga w pozbyciu się zrogowaciałego naskórka. Ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwzapalne ale również rozjaśniające i kojące.  Jest przy tym również delikatny dla skóry, nie narusza jej bariery ochronnej.

Nie można zapomnieć również o jego właściwościach wybielających – jest skutecznym dodatkiem do past do mycia zębów, nie uszkadza szkliwa. Pochłania związki garbnikowe z powierzchni zębów, dzięki czemu odzyskują swój blask.

Mydełko potasowe laurowe

O mydełku potasowym można pisać bardzo wiele a jeśli dodatkowo jest to mydło z olejem laurowym jego właściwości są bogate same w sobie tak znacznie, że można uznać je za dostateczne i nie dodawać absolutnie nic. Dzięki olejowi laurowemu ma ono wysokie właściwości antyseptyczne. Dogłębnie oczyszcza skórę, zapobiegając jednocześnie powstawaniu pryszczy. Działanie obejmuje nie tylko dogłębne oczyszczenie porów ale także ich zamknięcie. Zawartość oleju laurowego w mydełku potasowym którego użyłam wynosi około 15%. Użyłam oczywiście mydła robionego samodzielnie, jeśli chcecie się dowiedzieć czegoś więcej na temat samodzielnej produkcji zapraszam po tajne materiały, które otrzymują uczestnicy moich warsztatów, znajdziesz ja tutaj.

Zapraszam do wspólnej produkcji i rozpoczęcia codziennej czarnej pielęgnacji! Do zobaczenia i usłyszenia!

Czarnuszka i hydrolat z gałązek czeremchy. #CzarnuszkowyPeeling

To było coś – aparat do destylacji w prezencie od Mikołaja. Podarek trafiony jak żaden, nie mogłam sobie wyobrazić lepszego. Z dnia na dzień zakres surowców dostępnych całorocznie do wykorzystania zwiększył mi się kilkunastokrotnie. To dopiero komfort – kiedy nie musisz zamawiać hydrolatu, wystarczy, że uruchomisz swój sprzęt.

Tak więc testowo zaczęłam eksperymentować z surowcami, zrobiłam destylat z kwiatów kocanki, lawendy, mieszanki kwiatowej, borowiny. W czasie noworocznego spaceru uzbierałam zaś gałązek czeremchy i inspirowana wodą migdałową Inez Herbiness przygotowałam sobie hydrolat o cudownym aromacie i właściwościach.

Postanowiłam sobie, że hydrolat skończy jako dodatek w niezwykle skutecznym peelingu i stanie się  przysłowiową wisienką na torcie tego produktu.

destylacja

Co to jest hydrolat?

Mój ulubiony produkt destylacji, chociaż niektórzy traktują „wodę kwiatową” jako produkt uboczny. W czasie destylacji olejków eterycznych pozostają  w nim rozpuszczalne w wodzie substancje zawarte w roślinach oraz domieszki olejków eterycznych. Ich zawartość procentowa jest bezpieczna stanowi około 0,02 – 0,05% i pozwala na bezpieczne stosowanie bez dodatkowego rozcieńczania. Stosuje się go jako tonik, mgiełka do twarzy, mgiełka do włosów. Jest cennym surowcem do produkcji kremów, lotionów, masek a nawet mydeł.

Dlaczego peeling jest taki ważny?

Przez chwilę, zanim odkryłam potencjał tej formy pielęgnacji nie traktowałam jej zupełnie poważnie. Powiedziałabym, że był to dla mnie zaledwie dodatek do codziennej troski o skórę. Tymczasem analiza potrzeb tego łączącego nas ze światem zewnętrznym organu – zwłaszcza po 25 roku życia – pokazuje jak ważny to sposób mobilizacji odnowy. Zatem, obdarzyłam proces złuszczania należytym szacunkiem. Teraz postrzegam tego rodzaju zabiegi jako niezwykle ważny fundament w staraniach o utrzymanie zdrowia.

Nie są to puste słowa – dbając o skórę wyświadczasz swojemu organizmowi wielka przysługę. Jest ona bowiem największym organem naszego organizmu stanowi 15%masy ciała i ma powierzchnię ok. 2m² . Jest o co dbać zważywszy, że pełni znaczące funkcje. Działa z jednej strony jak bariera ochronna, hamuje wnikanie do organizmu szkodliwych substancji i bakterii, z drugiej strony zapobiega utracie wody. I jest narządem zmysłów – pozwala się nam komunikować z otoczeniem a porozumiewanie się przebiega sprawnie tylko wówczas kiedy jest w pełni sprawna.

peeling_czarnuszkowy2

Starzenie a skóra.

Skóra podlega naturalnym procesom odnowy. W naszej młodości cykl, w którym powstają nowe komórki naskórka i przejdą do ostatniej warstwy trwa 28 dni. Niestety wraz z wiekiem procesy te zachodzą coraz wolniej,u osoby 50 letniej ten cykl trwa nawet dwa razy dłużej, skóra traci blask. W najbardziej zewnętrznej części – naskórku wraz z wiekiem zachodzi szereg zmian, jego warstwy stają się coraz cieńsze, ilość melanocytów zmniejsza się ale stają się coraz większe i nierówno rozmieszczone (w związku z tym powstaje niejednakowe zabarwienie). Skóra wydaje się coraz cieńsza i bledsza. Na te problemy odpowiedzią jest nic innego jak właśnie peeling. Delikatna eksfoliacja (złuszczanie) sprawia, że do naskórka dociera sygnał o konieczności regeneracji i dostarczania nowych keratynocytów (ko. naskórka), tym prostym sposobem skracamy cykl odnowy bez używania mocnych ingerencji w skórę!

Do rzeczy zatem!

Przygotowuję peelingi różnego „kalibru”, zważywszy na różnorodne potrzeby – w zanadrzu mam zawsze specyfiki w 100% pochodzenia roślinnego, bez dodatków mydeł (a jednak myjące), w których „surowiec ścierający” ma różną grubość. Jeśli skóra jest oczyszczona, pozbawiona złogów martwego naskórka wówczas wystarczy delikatny pobudzający peeling mechaniczny na bazie mielonych płatków owsianych czy kawy. Taki kosmetyk jest bezpieczny w codziennym stosowaniu a jego skład sprawia, że można go potraktować jako łagodną pastę myjącą albo nawet maseczkę (jeśli pozostawimy go na skórze na dłużej i odpowiednio wzbogacając).

peeling_czarnuszkowy

Tym razem postawiłam na „potasowe” złuszczanie z całą gamą dodatkowych wspaniałych właściwości dzięki surowcom, które zawarłam w składzie. Jeśli chcesz przetestować mój pomysł sięgnij po przepis poniżej:

Peeling z czarnuszką i nutą czeremchy

2 łyżki mydełko potasowe

2 łyżki mielonych płatków owsianych

3 łyżki grubo mielonej czarnuszki (mielona bądź całe ziarenka w zależności od upodobań)

4 łyżki oliwy z oliwek extra virgin

100ml hydrolatu czeremchowego (lub innego dowolnego)

Całość blendowałam dwie chwilki aż składniki osiągnęły postać gęstej pasty. Przed zastosowaniem peelingu warto delikatnie ogrzać skórę aby jeszcze lepiej wykorzystać dobroczynne właściwości. Dzięki zawartości hydrolatu czeremchowego będzie miał właściwości nawilżające, przeciwzapalne i antyseptyczne. Czeremcha działa korzystanie na problemy skórne o podłożu autoimmunologicznym -toczeń czy łuszczyca. Bogata w olejki eteryczne czarnuszka będzie dodatkowym wsparciem w walce z łuszczycą ale nie tylko. Obdarzy skórę bogactwem wit. E, zadziała przeciwbakteryjnie a tym samym przeciwtrądzikowo. W zależności od stopnia rozdrobnienia jej ziarenka będą mocniej lub słabiej peelingować.

Udanej eksfoliacji moi drodzy! Niech Wam idzie na zdrowie!

peeling