Chleb żytni na zakwasie. #MadeWithLove

Chleb żytni na zakwasie przez długi czas, traktowałam jako coś niedostępnego i baardzo trudnego do zrobienia. Tymczasem okazał się nie taki straszny jakim go malują. Dobrze wyrobiony z cudownymi dodatkami zajmuje teraz poczytne miejsce przy moim rodzinnym stole. Smakuje wszystkim – tym młodszym (córeczka) oraz tym bardzo wybrednym (reszta).

chleb żytni

Dlaczego chleb żytni na zakwasie?

A zanim przepis to może jeszcze kilka słów dlaczego żytni a nie „inny”.
Po lekturze „Diety bez pszenicy”, po blisko dwóch latach gotowania bezglutenowego  oraz analizie całej mojej wiedzy z dziedziny genetyki  – chleb żytni jest dla mnie najbardziej świadomym i najlepszym tym samym wyborem. Na szczęście mam wybór – pieczywo bezglutenowe nie wywołuje we mnie ekstazy smakowej, pieczywo żytnie owszem.
Po pierwsze żyto jest dobrą alternatywą pszenicy, która uległa wielu modyfikacjom. Skłaniam się całą sobą ku poglądom, że dla naszego zdrowia nie były one korzystne.
Po drugie, żyto jest ekonomiczne. Kilogram ekologicznej żytniej śruty, można dostać już na 3,5zł . Podczas gdy mąka orkiszowa będzie kosztowała przynajmniej drugie tyle.
Po trzecie żyto smakuje cudownie (a ten argument szczególnie ważny jest w grupie tych bardziej wybrednych)

Przepis

1/2 kg mąki żytniej razowej

3/4 kg mąki żytniej białej

1/2 łyżki soli

1/2 szkl zmielonego siemienia lnianego (najlepiej świeżo mielone)

1/2 szkl zmielonych ziaren słonecznika

6 łyżkek zakwasu

letnia woda

Z mąki żytniej razowej, zakwasu oraz wody robimy zaczyn, powinien mieć konsystencje gęstego ciasta naleśnikowego.  Następnie zaczyn przykryty ściereczką  lnianą pozostawiamy w spokoju przez kilka godzin – u mnie najczęściej 10h. Musimy zapewnić mu odpowiednią temperaturę otoczenia żeby mógł sobie spokojnie pracować.

Następnie dodajemy do zaczynu sól, mąkę żytnią białą oraz zmielone ziarna (opcjonalnie). Do wyrabiania ciasta potrzebna będzie również letnia woda.

Mieszamy najpierw wszystkie składniki dopóki wystarczy nam sił. Jeśli ich zabraknie możemy ułatwić sobie sprawę i dolać delikatnie ciepłej wody. Ciasto wyrabiamy cierpliwie, nie powinno mieć grudek. Ja robię to z namaszczeniem , dla swoich bliskich i z myślą o ludziach, którzy będą jeść potem chleb – a że jest to niezwykle przyjemne, nigdy nie mierzyłam ile czasu zajmuje ta czynność.

Gęstość ciasta – kwestia dyskusyjna. Jeśli zrobicie ciasto rzadsze, o konsystencji racuchowego ciasta, wówczas chleb może delikatnie opaść po pieczeniu a nawet wnętrze może okazać się nieco kleiste. Moje ciasto jest gęste, nie da się go przelać, wetknięta weń łyżka na pewno się nie przewróci.

Daję mu godzinę na odsapnięcie a dopiero później wkładam do dwóch długich foremek. Gotowe chlebki posypuję różnymi ziarnami – ostatnio króluje sezam i czarnuszka. W formach wyrasta około 1,5h – powinno przynajmniej dwukrotnie podwoić objętość.

Długość pieczenia: około 1h w temperaturze 180 C.

Do takiego chleba nie potrzeba zbyt wiele – ale jeśli mogę polecić coś niesamowitego to zajrzyjcie na bloga „W te pędy” po przepisy na smaczne pasty. Mniam!

Życzę udanych wypieków i smacznego!

Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *