Pasta myjąca z zieloną herbatą.

Bohaterem dzisiejszego mazidła będzie zielona herbata. Napój stary jak świat (prawie), znany powszechnie, niestety nie zawsze użytkowany we właściwy sposób wydobywający jego największe zalety.

Spróbujecie dziś odkryć ze mną dobroczynne właściwości krzewów herbacianych? Tak?

Zatem zaczynamy.

ziel_herb3

Wybieramy się do kuchni (tak, zabierzcie komputer), przygotowujemy dwie filiżanki zielonej herbaty. Jedną sączymy z rozkoszą (aby rozkosz pojawiła się na pewno, należy dołożyć wszelkiej staranności przygotowując trunek).

Druga filiżanka, a właściwie jej zawartość posłuży nam jako spoiwo składników mamałygi, którą z równym upodobaniem co płyn przyjmowany doustnie, przyjmiemy na twarz albo klatę, jak kto woli.

Wydobywamy z kuchennych czeluści rozmaite składniki z listy widocznej poniżej. Nie mamy w lodówce kwasu hialuronowego? Ups. Robimy bez, zielona herbata jest dziś najważniejsza.

Zielona Pasta Myjąca.

1 łyżeczka mielonych liści zielonej herbaty

1 łyżeczka spiruliny

1 łyżeczka młodego jęczmienia (suszony)

3 łyżeczki mielonych płatków owsianych

(lub 2 łyżeczki mąki owsianej)

1 łyżeczka oleju z konopii

(bądź innego dowolnie wybranego dobrego dla Twojej skóry)

1 łyżeczka kolagenu roślinnego

0,5 łyżeczki mielonego siemienia lnianego

0,5 kwasu hialuronowego

2 krople olejku z drzewa herbacianego

(przed użyciem takiego specyfiku należy przetestować na skórze ręki i sprawdzić reakcję)

 

Mieszamy wszystko i ruszamy z chlustem naparu z filiżanki nr 2. Nie musicie sobie żałować, pamiętajcie jednak, że przygotowujecie pastę do mycia, nie może być zbyt rzadka. Płyn musi być delikatnie ciepły, inaczej z pasty myjącej zrobi się ciepła klucha.

Na tym kończy się nasza wspólna droga, idę w swoją stronę i w łazience Wam nie potowarzyszę. Idźcie sami! Przeczytajcie jeszcze tylko, kto zacz ta zielona herbata.

ziel_herb

Jakie właściwości kryje za sobą herbata?

Zielona herbata – mój główny bohater mamałygi, przeciwdziała degeneracji tkanki skórnej, działa antyoksydacyjnie, chroniąc DNA,  hamuje działanie patogennych bakterii skórnych. Ale to oczywiście tylko niektóre z jej właściwości, które można wykorzystać podczas pielęgnacji. Należy pamiętać, że herbata to niezwykle bogaty surowiec, swoisty koncentrat niezwykłych substancji interesujących nas ze względów smakowych, dietetycznych i leczniczych.

Alkaloidy (teotrombina, kofeina, teofilina) nadają jej właściwości pobudzających, za które tak bardzo ją cenimy. Ponadto w jej liściach oprócz mikroelementów, witamin znajduje się wielkie bogactwo związków fenolowych stanowiących wielkie bogactwo lecznicze. Około 30 – 50% składników zawartych w liściach herbaty rozpuszcza się w wodzie, zielona herbata ma więcej związków rozpuszczalnych 40 -50%  niż czarna 30 -40%. Powoduje obniżenie aktywności procesów zapalnych, zapobiega powstawaniu kamieni wątroby, nerek i pęcherza moczowego, pomaga w leczeniu ostrych stanów zapalnych nerek  i chronicznego zapalenia wątroby.

Aby spowolnić proces starzenia się skóry, spowolnić proces powstawania zmarszczek zaleca się wypijanie trzech filiżanek zielonej herbaty dziennie. Ze względu an obecność rozmaitych witamin, picie herbaty sprzyja złagodzeniu pierwszych objawów starzenia się organizmu.

Zielona herbata działa skutecznie w pielęgnacji skóry wokół oczu, jest ona bardzo wrażliwa, cienka i nie ma pod nią praktycznie tkanki tłuszczowej przez co może szybciej wiotczeć. To w tej okolicy widać najszybciej pierwsze oznaki starzenia się, głównie ze względu na „zużycie”skóry uczestniczącej przez cały dzień w mruganiu, poruszaniu gałka oczną itd.Jeśli spędzasz długie godziny przed komputerem, nie sypiasz zbyt długo, najprostszym sposobem na nawilżenie skóry oczu i jej regenerację, będzie okład z zielonej herbaty.

Wyróżnienie we wsparciu dla bohatera głównego otrzymują:

Spirulina – nawilża zewnętrzne warstwy skóry, pobudza fibroblasty do regeneracji i biosyntezy kolagenu

Olej konopny – konkuruje o laur super składnika jeśli chodzi o właściwości. Tym razem jednak nie zdetronizuje zielonej herbaty! Poprawia gospodarkę lipidami, szczególnie skóry łojotokowej i trądzikowej. Utrzymuje skórę w dobrej formie oraz zapobiega jej przedwczesnemu starzeniu.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat herbaty, sposobów parzenia i właściwości  poczytaj książkę „Zdrowie i Uroda z natury”, której autorem jest Marta Szydłowska. A jeśli masz ochotę, na wspólne kręcenie kosmetyków naturalnych, zapraszam do zabawy już 30 stycznia w Łodzi. Więcej informacji można znaleźć w zakładce warsztaty. Do zobaczenia!

 

Zdrowe słodkości bez glutenu!

batony ziarniste

Batoniki wieloziarniste to prawdziwe koło ratunkowe dla wszystkich łasuchów. W mojej kuchni są niezwykle często obecne. Polecam szczególnie wersję bezglutenową i wegańską, taką dokładnie jak ta z dzisiejszego przepisu, chociaż propozycji może być bardzo wiele.
Cała filozofia przygotowania w domu takich batoników energetycznych polega na połączeniu ze sobą różnorodnych ziaren (również ekspandowanych) z bakaliami i dowolnie wybranym słodem.
Jeśli zależy Ci na bardzo sycącym składzie to wykorzystaj wyłącznie ziarna, jeśli gotowa przekąska ma być lżejsza to wówczas ziarna ekspandowane powinny przeważać. Regulujemy również stopień słodkości dobierając odpowiedni słód. O najzdrowszych wyborach oraz tych mniej zdrowych rozwiązaniach można przeczytać tutaj.
W sklepach ekologicznych dostępne są również różnego rodzaju ziarna ekspandowane – gryka, proso, amarantus, ryż. Dziś korzystam z amarantusa.

 

Oto i przepis:
15 łyżek amarantusa ekspandowanego
4 łyżki pestek dyni
3 łyżki ziaren słonecznika
3 łyżki siemienia lnianego
3 łyżki sezamu niełuskanego
3 łyżki posiekanych śliwek suszonych
3 łyżki słodu buraczanego

Na patelni na maleńkim ogniu rozgrzewam słód, wsypuję wymieszane wcześniej składniki suche, mieszam do momentu dokładnego oklejenia słodem ziaren. Ciepłą mieszankę wysypuję do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia i umieszczamy w piekarniku o temperaturze 150C. Podpiekam do czasu uzyskania pożądanej chrupkości. Prawdopodobnie 10 min w zupełności wystarczy ale sprawdźcie koniecznie we własnym piekarniku. Aby batoniki były chrupiące muszą się nieco przyrumienić. Jeśli zależy Wam na bardziej orzechowym posmaku i większej kruchości możecie uprzednio delikatnie podprażyć ziarna (pomijając te ekspandowane).

Nawłoć na jesienny humor

nawloc

Nawłoć pospolita coraz bardzie popularna w naszej szacie roślinnej. Nie należy do gatunków rodzimych, jest to inwazyjna roślina, która szybko wypiera gatunki coraz rzadsze. Tym samym przyrodnicy nie maja wielkich powodów do radości a zbieracze powinni cieszyć się z możliwości bezkarnej eksploatacji siedlisk, które i tak rozrastają się nadmiernie.

Jej kwiaty zbiera się w okresie od lipca do października, chociaż może i teraz uda się Wam znaleźć jakieś ocalone ostoje tej rośliny.

Kwiaty i liście tej rośliny mają działanie chłodzące oraz odwadniające. Nawłoć jest polecana na wszystkie choroby nerek i pęcherza. A ponieważ wszelkie przeżycia psychiczne są widoczne w tych właśnie narządach nawłoć jest polecana również jako wyciszające remedium.

Nawłoć wpływa bardzo dobrze na życie uczuciowe człowieka Dlatego przeżywając rozczarowania i inne psychiczne obciążenia należy pić herbatkę z tej wspaniałej rośliny. Ma działanie kojące na zranione serce.

Aby wykorzystać w pełni właściwości tej niezwykłej rośliny zachowuję jej zapasy nie tylko w postaci zasuszonych pęków kwiatów. Części zbiorów, które w okresie letnim gromadzę na czystych łąkach Świętokrzyskich Gór przetwarzam dalej. Stanowią ekologiczny surowiec do produkcji kosmetyków, w szczególności mydeł przeznaczonych dla alergicznej skóry. Na bazie octu jabłkowego domowej roboty sporządziłam w ostatnim czasie kilka maceratów również i nawłociowy.

Jest obok octu jaśminowego moim ulubionym maceratem w ostatnim czasie. Możecie go użyć do wykonania własnego sosu vinegrette do sezonowej sałatki z buraków. Smacznego, zdrowego i wesołego!

Czy chia można przedawkować?

Przedawkować można nawet wodę – usłyszałam odpowiedź na zadane pytanie, tuż po tym jak spożyłam 0.7 l puddingu chia.

Zatem nasiona chia pewnie też – pomyślałam –  Pomyślcie jednak jakież to przedawkowywanie musi być przyjemne!

Chia stały się niezmiernie popularne w ostatnim czasie. Wszędzie można znaleźć informacje na temat ich niezwykłych właściwości jako, że nasionka szałwi hiszpańskiej są uznawane za super foods. U mnie mają szczególne odznaczenie, niekoniecznie za ich  dobroczynne właściwości.

chia

Jestem osobą, która lubi jedzenie za wiele rzeczy. Część za wyjątkowy smak…wśród produktów ze zbioru „ulubione„ znajdą się i takie, które cenię wyłącznie za właściwości odżywcze, oczyszczające czy prozdrowotne. Nie jest to jednak szałwia hiszpańska..

Chia mimo rozlicznych zalet zachwyciła mnie niczym innym jak łatwością obróbki i konsystencją przypominającą skrzek żabi. Tak, tak… nie brzydzi mnie to ale wręcz przeciwnie wywołuje dziki entuzjazm podczas spożywania.

„Magiczne nasionka” lubi też niesamowicie moja ulubiona i jedyna córa, która chia poznała na warsztatach kulinarnych dla dzieci. Od tamtej pory zjadłyśmy około 2 kg zdrowych i szybkich deserów. I stałyśmy się pierwszym zespołem łasuchów, który je przedawkował.

Smakołyki szałwiowe produkujemy w zastraszających ilościach jako popisowy bezglutenowy deser dla wszystkich gości. Co ciekawe, zawsze smakują bosko i zawsze przygotowywane są bez gotowej receptury. Gdybyście jednak chcieli przepis to może zajrzyjcie do jadłonomii. Spróbujcie!

Krem lekki jak piórko.

 

Hanna – wyjątkowa kobieta. Delikatna a zarazem niezwykle mocna, uwielbiająca brokat i świecidełka ale od najmłodszych lat rysująca projekty frezarek. Hanna uwielbia smarowidła.

Kiedy tylko skinieniem głowy zezwolę na wypróbowanie nowego wyrobu zaczyna się dziać… Widzę jak dama przygotowuje sobie kanapę, zasiada i zaczyna smarować. Wszystko. Będzie smarować do ostatniego grama kremu jeśli wcześniej nie przejmę słoika z resztą zawartości.

Długi czas poszukiwałam dla tej wyjątkowej panienki odpowiedniej receptury mazidła.

Surowce do przygotowania kremu

Naturalne kosmetyczne używane do produkcji kremu.

I nadszedł dzień matczynej próby.  Powstał krem lekki jak piórko, pachnący niebem oczarowym.

Młoda dama zadowolona, pachnie również. Mama dostała „buziaki i uściskańce”.


Lekki krem dla H.

35g hydrolat oczarowy

5g olej z kiełków pszenicy

10g olej z awokado

10g shea

2g alkohol cetylowy

1g emulgator SLP

3g wosk pszczeli

3 krople olejku eterycznego (opcjonalnie)

Najcenniejsze składniki – dla najważniejszej osóbki.

Olej z kiełków pszenicy

Olej bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminy, składniki mineralne, lecytyny, enzymy i inne. Spośród olei roślinnych cechuje się największą zawartością witaminy E.

Dzieła łagodząco na  podrażnienia skóry (łatwo przenika przez warstwę rogową naskórka), zwłaszcza w przypadku egzemy i zapalenia skóry. Jeśli zastosujemy go miejscowo na skórę wówczas poprawia krążenie i łagodzi. Z powodu wysokich właściwości odżywczych i antyoksydacyjnych często stosuje się go przy cerze dojrzałej, zniszczonej i dla zmniejszenia blizn.

Olej z zarodków pszennych jest bardzo bogatym źródłem witaminy E. Właściwości antyoksydacyjne witaminy E nie tylko zachęcają do nakładania na skórę, sprawiają również, że w porównaniu z wieloma innymi olejami, olej z zarodków pszennych jest bardziej odporny na utlenianie i jełczenie.

Olej z kiełków pszenicy poprawia ogólny wygląd skóry, nadaje skórze szczególną gładkość i miękkość. Chroni przed nadmierną utratą wody oraz promieniowaniem UV. Ze względu na swe zdolności do likwidacji obrzęków i rumienia jest odpowiednim olejem dla cery podrażnionej.


Olej z awokado

Olej odżywczy i regenerujący. Zawiera on szeroki wachlarz witamin, jest bogaty w kwasy tłuszczowe Omega-9 i Omega-6 oraz frakcje niezmydlające bogate w sterole. Wzmacniają one naturalną barierę ochronną skóry, dzięki nim skóra sucha i zniszczone ulega regeneracji i nie traci wilgoci.u

Zielony kolor, olej z awokado zawdzięcza wysokiej zawartości chlorofilu, zielonemu barwnikowi. W pielęgnacji skóry, chlorofil działa antyoksydacyjnie, czyli pomaga zwalczać wolne rodniki, jak również wykazuje on działanie antybakteryjne i gojące, dzięki temu olej z awokado działa przeciwzapalnie na skórę.

Zawiera witaminy A, D, E, witaminy z grupy B, lecytynę, skwalen, a także dużą ilość naturalnych fitosteroli, znacznie więcej niż oliwa z oliwek. Jest wartościowym olejem do pielęgnacji skóry o wybitnym działaniu regeneracyjnym. Głęboko penetrujący i nawilżający. Ponieważ głęboko wnika w skórę umożliwia efektywny transport składników odżywczych przez warstwę naskórka do skóry właściwej. Stymuluje metabolizm kolagenu, wspomaga regenerację tkanki łącznej, przyspiesza proces gojenia ran i oparzeń, absorbuje promieniowanie UV, łagodzi stany zapalne, działa przeciwbakteryjnie, opóźnia widoczne oznaki starzenia i bardzo zmiękcza skórę. Pomocny dla osób z dolegliwościami skóry.

Mydło z kwiatem lipy.

To już kolejne mydło, które darzę wielką sympatią. Na razie głównie ze względu na przyjemność wykonania i wygląd. Zanim zdołam je wypróbować minie jeszcze około 4 tygodni.

Nie czekając tak długo podzielę się z Wami wspomnieniami z wykonania tej partii. We wnętrzu oprócz podstawy mydlarskiej kryje się część ze zmielonymi kwiatami lipy, które wyciągnęłam po zrobieniu maceratu. Ponieważ nie mam wiedzy ile z właściwości lipy w efekcie działania wodorotlenku sodu pozostanie, potraktowałam ten dodatek jako nadanie ciekawej struktury peelingującej i koloru. Nie lubię wyrzucać pozostałości po maceratach a czasami możliwości przetwórstwa mi się kończą.

rob_mydl_1

Drugim równie przyjemnym odkryciem była forma. W ostatniej chwili zrezygnowałam z silikonowych babek. Wszystko umieściłam bowiem w pojemniku na żywność w kształcie tuby. Spodobało mi się tak bardzo, że do kuchni nie wróci pod żadnym pozorem.

Darzę wielką sympatia mydełka „pięknokształtne” przypominające kwiaty albo inne cuda. Mogłabym je oglądać i trzymać na wystawie. Zmuszam się jednak do pewnej dyscypliny, jeśli chodzi o mydła i pozostałe kosmetyki, które produkuję. Natura sroki skłania mnie do kupowania setek różnych pudełeczek, foremek itd. Tymczasem kłóci się to z drugą „ja”, która wybiera prostotę w imię oszczędzania surowców, naszego pięknego środowiska, zdrowia i pieniędzy. Staram się zużywać różne pojemniki, które pozostają po żywności, plastikowe kubeczki itp.  Tubę pokochałam za prostotę, mydło łatwo się wyciąga, pocięte w krążki ma odpowiednią wielkość a możliwości zdobienia są naprawdę ogromne.

mydlo_nr3

Mydło powstało z następującej receptury: 

500g Oliwa z oliwek pomace

100g Olej słonecznikowy

100g Olej kokosowy

266g woda

6 łyżek zmacerowanych kwiatów lipy zmielonych blenderem.

Już tradycyjnie, zielsko wylądowało w połowie masy mydłowej. Technika wlewania – na środek, na zmianę raz jasna raz ciemna masa. Niczym „zebra”  – pyszne ciasto mojej mamy.

Krem dla artysty.

krem_dla_artysty

Połączenie woni farb olejnych z terpentyną to coś co zawsze będzie mi się kojarzyć z komfortem tworzenia. Siedzenie przed sztalugami to dla mnie przyjemność nad przyjemnościami, która zdarza się wyjątkowo rzadko.

Częste malowanie może się jednak wiązać z pewnymi niedogodnościami wszak nasza skóra oraz drogi oddechowe mają kontakt z substancjami drażniącymi. Jeśli mieliście w rękach pędzle wiecie jak trudno podczas pracy nie ubrudzić siebie i otoczenia. W rękawiczkach malować trudno, ja nawet raz próbowałam, ale nigdy nie wróciłam do tego pomysłu. Fartuch był dla mnie zazwyczaj ścierką, która wisiała zawsze w zasięgu ręki, konkretniej na mnie. W połowie roku akademickiego zazwyczaj sztywniał.

Oczywiście najłatwiej pozbyć się zabrudzeń z narzędzi i  skóry terpentyną, co jest często stosowane. Potem jeszcze szorowanie mydłem i gotowe – ręce czyste, podrażnione jak należy a przynajmniej porządnie przesuszone. Długotrwałe przebywanie w pracowni, zwłaszcza niezbyt dobrze wywietrzonej kończyło się u mnie bardzo często bólem gardła, a ręce wyglądały okresowo jak pocięte w krateczkę.

Terpentyna – co to takiego?

Terpentyną określa się surową oleożywicę czyli mieszaninę olejków eterycznych i żywic, otrzymuje się ją z miękkich drzew iglastych. Skład chemiczny mieszaniny jest zmienny i zależy od rodzajów użytych w produkcji surowców.

Terpentynę stosuje się również jako składnik w produkcji kamfory i mentolu, jako rozpuszczalnik do farb, żywic, wosków, środków czyszczących, w przemyśle perfumeryjnym a nawet w weterynarii jako środek antyseptyczny i wykrztuśny.

Właściwości terpentyny

W większej ilości wykazuje działanie drażniące zarówno na drogi oddechowe, oczy jak i na skórę.Może prowadzić do kontaktowego zapalenia skóry oraz podrażnień. Terpentyna może być wchłaniana do organizmu nie tylko drogami oddechowymi ale również przez skórę. W ciągu 10 min od kontaktu ze skórą stężenie niektórych składowych jest już najwyższe.

Inhalacje terpentynowe, na które narażamy się podczas pracy nad obrazem mogą prowadzić  do negatywnych objawów z nosa- podrażnienie, pieczenie, „katar”, bólu gardła, głowy a nawet zawrotów.

Pamiętać należy o maksymalnym  ograniczeniu kontaktu z oparami jak i samym płynem. Wszystko czego używamy w nadmiarze może nam zaszkodzić.

Olejek terpentynowy

Bywa nazywany terpentyną oczyszczoną, jest stosowany w lecznictwie, trzeba jednak pamiętać, że należy stosować go z ostrożnością najlepiej pod okiem specjalisty. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zajrzyj tutaj 

Jak o siebie zadbać?

Jest kilka sposobów na zminimalizowanie oddziaływania terpentyny na nasz organizm. Pomieszczenie, w którym pracujecie musi być porządnie wentylowane. Można założyć fartuch, rękawiczki, maseczkę – dla tych bardziej wytrwałych. W czasie używania terpentyny pamiętajcie zawsze o minimalizowaniu kontaktu skóry z tą mieszaniną. Warto również zadbać aby skóra była maksymalnie zadbana, natłuszczona i zdrowa. Tym samym będziemy mieć pewność, ze poradzi sobie z uciążliwymi warunkami pracy.

Jeśli macie ochotę na samodzielne wykonanie kremu do pielęgnacji, bardzo polecam tę drogę.

Podzielę się z Wami moim przepisem na krem.

Krem dla artysty (tłusty i odżywczy)

7g masło shea

5g olej kokosowy

8g macerat olejowy z arniki

9 g masło kakaowe

Głównym bohaterem będzie tutaj macerat z arniki. Przygotowałam go z suszonych kwiatów i oleju z pestek winogron. To mój ulubiony produkt do zadań specjalnych, który mam zawsze w pogotowiu.

Gra główną rolę w tym produkcie, arnika jest znana bowiem ze swych właściwości przeciwzapalnych, które mogą być szczególnie ważne w kontakcie z terpentyną.

Pozostałe składowe nie są bez znaczenia.  Masło Shea wchłania się szybko, odżywia i regeneruje skórę. Dobrze działa na skórę z pęknięciami i uszkodzeniami związanymi z jej suchością.  Szczególnie cenię zaś, shea za cienką warstwę lipidów pozostajacą na skórze. Warstwa ta w moim zamyśle ma stanowić barierę przed wkroczeniem do naszego organizmu związków zawartych w terpentynie.

Oleju kokosowego staram się używać ostrożnie, ponieważ  w nadmiarze wysusza skórę. Odrobina, którą zaproponowałam w recepturze ma za zadanie wzmacniać sprężystość skóry.  Razem z masłem kakaowym stanowi jednak nie tylko surowiec pielęgnujący ale również substancje zapachową. Aromat jest cudowny.

Jeśli boisz się zbyt rzadkiej konsystencji i preferujesz puszyste kosmetyki ten krem nie będzie dla Ciebie. Przed wykonaniem zaczekaj na kolejny przepis.

Wykonanie: 

Wszystkie odmierzone składniki należy umieścić w kąpieli wodnej a następnie ogrzać aż do rozpuszczenia. Należy pamiętać o utrzymaniu temperatury około 50 – 60 stopni, tak aby tłuszcze nie traciły swoich właściwości. Następnie wyjmujemy pojemnik(zlewkę) z kąpieli i mieszamy małym mikserem. W miarę obniżania się temperatury zauważycie, ze mieszanie nadaje bardziej delikatną konsystencję końcowemu produktowi.

Gotowy krem umieszczamy w wygodnym opakowaniu. Pamiętajmy aby było sterylne. Polecam szczególnie wielorazowe opakowania szklane, które można wypiec w piekarniku. W czeluściach kuchennej spiżarni na pewno znajdzie się odpowiedni pojemniczek.

W następnym poście opublikuję wypracowany w trudzie, bardzo lekki krem z hydrolatem oczarowym. W wersji roślinnej.  Do usłyszenia!

Tu sięgnęłam po informacje:

Roślinne surowce kosmetyczne, Romuald Czerpak, Agata Jabłońska – Trypuć, MedPharm Polska

Surowce kosmetyczne i ich składniki, Romuald Czerpak, Agata Jabłońska – Trypuć, MedPharm Polska 

http://biotechnologia.pl/kosmetologia/

http://wieczniemloda.com/maslo-shea-wlasciwosci-i-zastosowanie-w-kosmetyce-5472

Podstawy i Metody Oceny Środowiska Pracy 2006, nr 2(48), s. 159-187, mgr inż. Małgorzata Kupczewska – Dobecka, prof. dr hab. Sławomir Czerczak

Ocet jabłkowy w kuchni i w kosmetyczce. #zdrowywyferment

ocet_jbłk

Moje octowe szaleństwo zapanowało wraz z pierwszymi owocami i na pewno potrwa dłuuugo, jak każdego roku. Od kilku tygodni zbieram plony prac, odcedzam nastawy i przetwarzam dalej. Zaczęłam od octu jabłkowego samodzielnej produkcji, którego używam bardzo dużo zarówno  w kuchni, jak i w codziennej produkcji kosmetyków do własnego użytku. Jak zapewne się domyślacie ocet jabłkowy „saute” to dopiero początek, zaczęłam z nim zdrowo eksperymentować! Powstały litry maceratów ziołowych, którymi z zapamiętaniem spłukuję włosy po myciu. Co za moc!

Właściwości octu jabłkowego.

W procesie fermentacji octowej „przetwarzam” owoc jabłoni, który ze swoim znakomitym składem daje naprawdę wyśmienity produkt. Powstający ocet jabłkowy ma wiele zastosowań m.in.:

  • spożywcze – do produkcji sosów, zakwaszania potraw i przygotowywania marynat,
  • kosmetyczne – w postaci toników, płukanek do włosów, okładów,
  • gospodarcze – do czyszczenia powierzchni, szyb i łazienek,

Spożywczo.

Ocet jabłkowy – przyjmowany w posiłkach pomocny jest w oczyszczaniu organizmu ze szkodliwych produktów przemiany materii i toksyn. Wzmacnia system immunologiczny, poprawia stan naczyń krwionośnych oraz stosowany w odpowiednich dawkach reguluje gospodarkę kwasowo-zasadową.

Dzięki składnikom, które zawiera przyspiesza metabolizm komórkowy, obniża przyswajalność i stopień odkładania tłuszczu, zmniejsza ryzyko miażdżycy.

Skorzystajcie z przepisu na pyszną sałatkę z pieczonego buraka gdzie ocet jabłkowy jest bazą do samodzielnego przygotowania sosu vinegrette. Lokalne, zdrowe surowce z nutą jabłek – pycha!

Sałatka z pieczonych buraków

3 pieczone buraczki (posypane rozmarynem)

4 ziemniaki gotowane

1 mała cebulka

3 – 4 ogórki kiszone

sos vinegrette

Sos vinegrette

Ząbek czosnku, sól, pieprz

3 łyżki octu jabłkowego

1 łyżeczka musztardy

4 łyżki oleju rzepakowego lub oliwy z oliwek

Oliwę należy wlewać powoli do pozostałych składników, dzięki jednakowej temperaturze składników sos będzie wystarczająco gęsty i nie zważy się.

Ocet jabłkowy domowej roboty.

Kosmetycznie.

Po zdrowym najedzeniu – zapraszam do ponownej lektury. Tym razem zagłębimy się we właściwości kosmetyczne a jest ich wiele:

  • „oskarża się” go o właściwości przeciwalergiczne i leczenie dolegliwości skórnych z alergiami powiązanymi,
  • działa przeciwzapalnie,
  • jest dobrym środkiem łagodzącym m.in. podrażnienia skórne wywołane poparzeniami słonecznymi (stosowany w rozcieńczonej postaci)
  • używany do płukania włosów zapobiega ich wypadaniu i przetłuszczaniu się, nadaje im miękkość i połysk, pozbawia resztek szamponu i mydła,

Dwa szczególnie ulubione przeze mnie produkty, które wytwarzam przy wykorzystaniu octu jabłkowego to tonik i płukanka do włosów. Aby były jeszcze skuteczniejsze zamiast czystego octu jabłkowego stosuję w nich maceraty ziołowe. Jak je przygotować możecie przeczytać u Herbiness. Udanego eksperymentowania!

Przepis podstawowy – ocet jabłkowy.

1kg  jabłek

1l wody

3-5 łyżeczek naturalnego miodu lub cukru

W książkach i czeluściach elektronicznej wiedzy znajdziecie na pewno wiele ciekawych miejsc żeby zgłębić tematykę octów ja polecam:

Octy lileusza

Fermentujemy rośliny

Herbata mocy.

This gallery contains 5 photos.

Na dobry początek zapraszam Was na herbatę, wszak jesień nastała straszna, mokra i zimna. Wraz z jesienią przyszła tęsknota za miękką trawą, ciepłym wiatrem i zapachem łąk. Na dokuczające niedostatki temperatury (i nie tylko) można jednak coś zaradzić. Jak przystało na czarownicę z Gór Świętokrzyskich… czytaj dalej