Hydrolat bławatkowy w kosmetykach. #chaberbławatek

Dziś będzie bez komplikacji! Wysokiej jakości składniki z najwyższej półki zmieszane w prostych konfiguracjach. Wszystko żeby uzyskać lekkie letnie mikstury kosmetyczne z dostępnych sezonowo ziół. Bohaterem zestawu kosmetycznego będzie jaśnie pan Chaber bławatek a właściwie przygotowany z niego hydrolat. Jakie ma właściwości? Zobaczcie sami!

Hydrolat bławatkowy

Ma lekko kwaśne pH wynoszące 4,7 – 5 a zatem doskonale pasuje do naszej skóry. Jest jednym z czterech wyjątkowych hydrolatów które poleca się do przemywania oczu. Osoby korzystające na co dzień z soczewek kontaktowych cenią go sobie szczególnie. Miejscowo stosuje się go jako kompres na obrzęknięte i swędzące oczy. Sprawdza się szczególnie u osób spędzających długie godziny przed komputerem. Jest znakomity dla skóry suchej wymagającej odżywienia. Co ciekawe połączeniu z hydrolatem lawendowym może służyć do oczyszczania ran i skaleczeń.

Można nim rozcieńczać szampony i odżywki, sprawdzi się również do wmasowywania bezpośrednio w skórę głowy – jest gwarantem błyszczących włosów.

Dwa proste pomysły jak wykorzystać hydrolat bławatkowy zamieszczam poniżej 🙂

Przepis 1

Mgiełka na start!

Receptury brak – potrzebny tylko hydrolat bławatkowy przelany do buteleczki – tak  z pomocą atomizera powstaje mgiełka odświeżająca! Kosmetyk na gorące dni, który stosowany może być równie często jak często pojawia się odczucie zmęczenia w czasie spiekoty. Nie zagrozi nam przedawkowaniem dzięki swym delikatnym właściwościom.

Przepis 2

Emulsja nawilżająca

Na dziś to największe wymaganie z mojej strony – sięgamy na półkę po buteleczkę z emulgatorem – użyjemy SLP a dzięki temu cały proces łączenia fazy wodnej z olejową przebiegnie bez inwestowania energii w ogrzewanie 😉 Emulgator to naprawdę największe z wyzwań, pozostałe surowce macie na pewno. Żeby przygotować odżywczą emulsję konieczne będą jeszcze tylko ulubione oleje. W moim przypadku była to wyborna mieszanina: olej ze słodkich migdałów, olej avocado, olej z kiełków pszenicy i masło kakaowe. Zachęcam Was jednak do indywidualnego doboru składników – dzięki temu stworzycie kosmetyk najodpowiedniejszy dla Waszej skóry. Wykonując wszystko w proporcjach wagowych jakie zaproponowałam otrzymacie cudownie lekką odżywczą emulsję odpowiednią na gorące dni!

Na zdjęciu eksperymentalny nastaw a chabra bławatka i roztworu kwasu mlekowego.

Specjalnym składnikiem dodawanym opcjonalnie jest 75% D – pantenol, który stosowany zewnętrznie działa na skórę pielęgnująco – przyspiesza podział komórkowy, działa łagodząco na podrażnioną i zaczerwienioną skórę. Dostaje też odznakę “ kosmetycznego bohatera” za szczególnie korzystne działanie na skórę poparzoną  a to może się okazać przydatne jeśli zagapimy się i zaśniemy na słońcu 🙂

Królewska Emulsja z Chabrem Bławatkiem

Faza olejowa

25g olej migdałowy rafinowany

10g olej avocado

10g olej z kiełków pszenicy

10g masło kakaowe

6g emulgator SLP

Faza wodna

140g hydrolat bławatkowy

75% d -pantenol

Emulsja odżywcza na letnie dni z nutą lawendy.

Dopełnieniem tych wspaniałości będzie jeszcze dowolnie wybrany olejek eteryczny – ja zdecydowałam się na olejek lawendowy. A teraz leżę i rozkoszuję się wspaniałym gładką skórą w tym cudownym aromacie!  Do usłyszenia!

Bylica w walce ze złem. #Kadzidło

Szatkuję i ucieram zioła na kadzidło a w międzyczasie odpływam myślami w moje rodzinne strony. Góry Świętokrzyskie – przepełnione legendami na temat czarownic i magii. Niezwykłe miejsca w których wiara przeplata się z rozumem – wszak w każdej legendzie znajdziemy ziarno prawdy i wszystko w co wierzyli lokalnie ludzie osnute było na prawdach odkrywanych przez tych bardziej spostrzegawczych. Czego nie udało się z marszu rozumieć zyskiwało miano „czarów”. Co mądrzejsza kobieta, która potrafiła obserwować świat i korzystać ze swych spostrzeżeń – zyskiwała miano czarownicy.

Toteż często z przymrużeniem okaz nazywam siebie wiedźmą,  po pierwsze dlatego,  że pochodzenie zobowiązuje, po drugie – staram się ze wszech miar korzystać z dobrodziejstw i możliwości przyrody.

#bylica pospolita i #bylica piołun

W tych rozmyślaniach zatrzymajmy się razem nad jednym składnikiem, niezbędnym do przygotowania kadzidła. Bylica pospolita – to popularne zioło, które powszechnie zarasta ubogie gleby, suche ziemie, gliniaste podłoża. Na pewno je znacie, choć może z pewną dozą nieświadomości całej ukrytej mocy mijacie się na leśnych ostępach.

Bylica jest powszechnie wykorzystywana w medycynie ludowej i fitoterapii, niegdyś traktowano ją jako roślinę magiczną, wrzucano w palenisko aby pozbyć się zwierzęcych zapachów ale również wypędzić gromadzące się w chacie robactwo. Można powiedzieć, ze zagłusza złe zapachy, oczyszcza powietrze. Taki starodawny odświeżacz powietrza – w wersji bardzo prozdrowotnej, nasze współczesne metody się nie umywają.

Bylica zwyczajna zawiera olejki eteryczne, których głównymi składnikami są: cyneol i tujon, w mniejszej ilości izotujon; ponadto adeinę inulinę, chalkony, gorzkie laktony sekswiterpenowe, związki żywicowe, flawonoidy, garbniki gorzkie, witaminy: A, B, C.

Jest i druga  – bylica piołun – z tej samej rodziny, znana se swych właściwości oczyszczających i leczniczych. Więcej o tej roślinie dowiesz się na przykład na stronie dr Henryka Różańskiego.

Historyczne zapiski przekazują, że w wierzeniach ludowych była traktowana jako amulet, przypisywano jej niezwykłą moc. Używana w kadzidłach wspomagała jasnowidzenie. Suszone ziele piołunu stosowano podczas wszelkiego rodzaju rytuałów ochronnych i oczyszczających, a także rytuałach inicjacji. Piołun był podawany zmarłym aby umożliwić im odejście i znalezienie spokoju. Po wyprowadzeniu zwłok z domostw okadzano nim domy zmarłych, wg wierzeń wypędzał negatywne energie.

#tujon

W obu gatunkach znajduje się tujon, który spożyty w dużych ilościach jest toksyczny, wzmaga czynność kory mózgowej, powoduje niepokój ruchowy i podniecenie psychiczne, mogące prowadzić do psychoz. Niewątpliwie to właśnie spowodowało ogromne zainteresowanie kręgów artystycznych, nie samą bylicą ale produktem z niej tworzonym – absyntem.

Z tej ciekawej podróży wracam do pierwotnego zamierzenia, z którym przystąpiłam do pracy. Czerpiąc z historycznych przekazów, ustnych zaleceń najstarszych kobiet na wsi i wiedzy zebranej na rozmaitych forach zielarskich – przygotowuję kadzidło. Sposób, którym się z Wami dzielę jest wypadkową rozmaitych wersji na jakie się natknęłam.

#kadzidło

Zmieszaj garść dowolnie wybranych surowców:

  • bylica piołun
  • wrotycz pospolity
  • krwawnik pospolity
  • bylica pospolita
  • dziewanna
  • dziurawiec
  • pięciornik gęsi i pięciornik kurze ziele

Mieszanka olejków eterycznych:

  • olejek lawendowy
  • olejek sosnowy
  • olejek anyżowy
  • olejek goździkowy

Zioła posiekaj i utrzyj w moździerzu wraz z dodatkiem mieszanki olejków eterycznych. Rozdrobniony surowiec pozostaw na chwilę do wchłonięcia olejków, następnie rozprowadź na siatce do suszenia w dobrze wentylowanym miejscu bez  przeciągów. Całkowicie wysuszone wkładamy do pojemnika.

Jak używać kadzidła?

Do glinianego naczynia albo na muszlę dobrze wsypać jest troszkę piasku, na nim kładziemy węgielek do żarzenia. NA rozżarzony węgiel sypiemy szczyptę ziół.

Właściwości magiczne ziół?

Wierzycie czy nie jestem przekonana, że warto sprawdzić – ludowe wierzenia przypisują popularnym surowcom zielarskim rozmaite cechy magiczne. Jeśli znacie biochemiczne podstawy i chociaż trochę fizjologii roślin w łatwy sposób znajdziecie wyjaśnienie do niektórych właściwości.

  • bazylia: chroni przed kłótnią i konfliktami, zapewnia ochronę podczas lotu samolotem;
  • mięta: zabezpiecza przed zazdrością i zawiścią innych osób, chroni przed chorobą,
  • oset: chroni od wszelkiego zła i odstrasza złe moce,
  • pieprz czarny: chroni i zabezpiecza przed atakami energetycznymi,
  • pietruszka: zabezpiecza przed popełnianiem błędów, chroni przed zwątpieniem i poczuciem beznadziejności, chroni przed pechem
  • czarny bez: chroni dom, odpędzając od niego wszelkie zło i nieszczęścia,
  • czosnek: odstrasza wampiry energetyczne i toksycznych ludzi
  • dziewanna: chroni przed klątwą, urokiem i złym okiem,
  • dziurawiec: chroni przed zwątpieniem i rozpaczą, dając siły potrzebne do przetrwania trudnych chwil,
  • bylica piołun: chroni przed negatywną energią, urokiem, złorzeczeniem, zabezpiecza przed agresją i niebezpieczeństwem
  • bylica pospolita: chroni przed chorobą, pechem i niepowołanymi gośćmi
  • fiołek: chroni przed zazdrością, zawiścią,
  • goździk (przyprawa): chroni przed plotkami i obmową,
  • kminek zwyczajny: chroni i zabezpiecza przed kradzieżą,
  • koper ogrodowy: zabezpiecza przed zazdrością i zawiścią innych osób, chroni dom przed nieprzychylnie nastawionymi ludźmi,
  • laur (wawrzyn): odpędza złe życzenia i wrogie zamiary innych ludzi,
  • lawenda: chroni przed nieuczciwością i wrogimi zamiarami innych ludzi,
  • pięciornik gęsi i pięciornik kurze ziele: odpędzają zmartwienia i problemy, zabezpieczają dom przed złymi życzeniami, klątwą i urokiem,
  • pokrzywa: zabezpiecza od wszelkiego zła,
  • rumianek: osłania od wszelkich złych mocy,
  • sosna: chroni przed rozpaczą i utratą nadziei.

Prawda, że ciekawe? Znaleźliście już zioła do swojego kadzidła?

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o historii „kadzenia” polecam wam zajrzeć tutaj. Do usłyszenia!

Świece domowej roboty- inspiracje. #świeceDIY

W czasie warsztatów, które przeprowadzałam w swojej rodzinnej miejscowości miałam okazję współpracować ze wspaniałym działającym lokalnie Kołem Gospodyń Wiejskich „Niezapominajka”. Zostałam nawet przez chwilę pomocnikiem w ich działaniach!

To one – członkinie koła nauczyły mnie i zainspirowały do domowej produkcji dekoracyjnych świec. Dotychczas produkowałam świece do masażu, które ze względu na praktyczne aspekty miały dość jednolity kształt i nie były nadmiernie atrakcyjne kolorystycznie.

Przyjrzałam się jednak produkcji i oczyma wyobraźni zobaczyłam piękne pachnące świece odstraszające owady, aromatyczne świece relaksujące zapalane dla umilenia wieczoru i kolorowe świeczuszki przygotowywane przez dzieciaki. Co wyobraziłam sobie – musiałam przetestować! Tak też powstały rozmaite egzemplarze świeczkowe, które oglądacie na zdjęciach. Część wykonałam z wosku pszczelego, który otrzymałam od działającej lokalnie pszczelarki, część z miksu olejów roślinnych, które znalazłam w domu.  Wynalazłam też swój ulubiony wosk, który wydaje mi się bezpieczny, albo najbezpieczniejszy…Ale po kolei!

O jakim bezpieczeństwie mowa?

Rozpoznając nowy obszar przeprowadziłam analizę surowców, które wykorzystuje się do produkcji.

Parafina nie wypadła najlepiej w zestawieniu z pozostałymi. Już informacja, że to produkt otrzymywany z ropy naftowej, smoły węgla brunatnego oraz smoły łupkowej nie brzmi obiecująco. Nie poddałam się jednak i wyszukałam nieco więcej informacji. Prawdziwe zniechęcenie przychodzi dopiero w momencie kiedy zatrzymasz się nad produktami powstającymi właśnie podczas spalania. Wydzielają do atmosfery szkodliwy benzen i toluen o właściwościach rakotwórczych. W swym działaniu te dwie substancje są porównywane do dymu papierosowego wciąganego do układu oddechowego w czasie biernego palenia. Badania wykazują, że opary parafiny przyczyniają się do powstania guzów w nerkach i wątrobie zwierząt laboratoryjnych. Parafinowe świece powinniśmy więc palić okazjonalnie i bardzo dobrze wietrzyć pomieszczenia.

Jest też inna możliwość – przygotowanie świecy z surowców bezpieczniejszych. Alternatyw jest kilka, pierwszą wymienianą na forach i w sklepach propozycją jest wosk palmowy – naturalny surowiec uzyskiwany z owoców palmy. Dostawcy twierdzą, że wykazuje on znacznie wyższą twardość i wyższą temperaturę topnienia niż parafina oraz wosk sojowy. Wykorzystywany jest także w kosmetyce, znajdując zastosowanie przede wszystkim w kremach i balsamach, ponieważ wykazuje on właściwości zmiękczające i wygładzające skórę. I chociaż robię różne produkty kosmetyczne nie mogę Wam potwierdzić tych informacji – nigdy bowiem nie korzystałam z tego surowca ze względu na wpływ jego produkcji na środowisko. Zatem po podjęciu decyzji, że i tym razem obędę się bez oleju palmowego, kontynuowałam poszukiwania surowca idealnego.

Wosk sojowy

Dowiedziałam się, że został odkryty w latach 90. XX wieku i jako odpowiedź na społeczne zapotrzebowanie na bardziej naturalne produkty i stał się wiodącą alternatywą dla parafiny. Dostawcy opisują: „Jest to wosk ekologiczny, biodegradowalny, nie zawiera szkodliwych pestycydów, herbicydów ani innych toksyn mających wpływ na człowieka i jego środowisko naturalne.”

Trzeba jednak pamiętać, że aby go utwardzić (wszak to zwykły olej pochodzenia roślinnego) należało go wcześniej rafinować, w tym procesie powstają dioksyny dostarczane do środowiska.  Pamiętajmy, że dotyczy to wszystkich olejów rafinowanych jakich używamy na co dzień (również spożywczych).

Jest jednak wiele plusów – świece wykonane z wosku sojowego nie kopcą, nie wywarzają szkodliwych i rakotwórczych substancji, palą się znacznie dłużej niż parafina. Gdyby nie te dioksyny…

Wosk pszczeli – okazał się moim zwycięzcą w tym wyścigu. Jeśli masz kupic świeczkę – kup jedną ale z wosku pszczelego. Zdrowotnie dla domowników oraz dla środowiska to najlepszy wybór.  Świece z wosku pszczelego spalają się bezdymowo pozostawiając w pomieszczeniu delikatny zapach miodu. Wydzielane z płomienia świecy ujemne jony oczyszczają powietrze, dzięki temu łagodzą dolegliwości nieżytu górnych dróg oddechowych, chorób płuc, astmy i alergii.
Stabilizują ciśnienie krwi, podnoszą wydolność organizmu, zwiększają zdolność zapamiętywania.
Palenie świec woskowych likwiduje zapach dymu tytoniowego, unieszkodliwia działanie promieniowania pochodzącego od komputera, telewizora, telefonu komórkowego i innych urządzeń elektromagnetycznych.

Osoby, które przez wzgląd na swoje poglądy nie stosują produktów pszczelich jako swój najlepszy wybór potraktowac powinni wosk sojowy – to surowiec o stosunkowo najniższym koszcie (analizując wszystkie strony ponoszące koszt).

Kiedy wybierzecie swój ulubiony surowiec możecie przystąpić do pracy! Dobrej zabawy!

 

Stolik na książki DIY. #voysastuff

This gallery contains 7 photos.

Dziś krótko i esencjonalnie. Dziś się po prostu chwalę, w końcu po kilku tygodniach leżakowania materiałów zrobiłam sobie stolik na herbatę i książkę. Mała podstawka do odłożenia rzeczy, gdyby podczas czytania zachciało mi się uciąć krótką drzemkę. Zrobiłam go metodą „na skróty”, do wykonania dekoracyjnych… czytaj dalej

Hydrolaty – bogactwo z roślin. #dziurawiec. #kocanka. #geranium

Bogactwo z roślin

Moc leczniczych substancji – możemy pozyskiwać na wiele sposobów. W mojej naturze leży eksperymentowanie, toteż stale poszukuję coraz to nowych, coraz skuteczniejszych sposobów wydobycia i zatrzymania tych cennych esencji. Tym razem zatrzymuję się nad niezwykłym, hipnotyzującym procesem destylacji, który prowadzić powinien do powstawania olejków eterycznych i produktu ubocznego – hydrolatu. Jednak moim celem nie będzie nic innego jak tylko hydrolat. Dlatego też bez zastanowienia wybieram do przetwarzania również rośliny, które nie są nadmiernie bogate w olejki, interesuje mnie uzyskanie nietypowych destylatów, trudnych do nabycia w licznych już teraz sklepikach z półproduktami kosmetycznymi.

edf

Hydrolat z dziurawca zwyczajnego. #dziurawiec

Dziurawiec zwyczajny jest jednym z najbardziej pospolitych surowców zielarskich wykorzystywanych na rozmaite dolegliwości. Zdarzyło mi się przygotowywać macerat olejowy z dziurawca, macerat octowy z dziurawca oraz stosować napary z tej rośliny. Wszystkie te formy są w zasięgu ręki dla zwykłego śmiertelnika, sprawa komplikuje się jednak jeśli chcemy zdobyć hydrolat dziurawcowy. Oddycham z ulgą, wszak jestem szczęśliwą posiadaczką aparatu do destylacji, braki w magazynach sklepowych uzupełnić mogę sama.

Roślina ta zawiera morze cennych substancji: hyperozyd o właściwościach moczopędnych, rutynę i kwercetynę – uszczelniające naczynia, garbniki działające przeciwbiegunkowo i bakteriostatycznie, hyperfornę o właściwościach antybiotycznych i wreszcie hyperycynę – flawonoid charakterystyczny na tego surowca.

Hiperycyna barwi napar z dziurawca na czerwono i zwiększa wrażliwość na światło słoneczne, dlatego przyjmując preparaty zawierające dziurawiec należy unikać przebywania na słońcu (szczególnie latem), by nie ulec poparzeniom i porażeniu słonecznemu.

(www.poradnikzdrowie.pl)

Hydrolat z dziurawca  znany jest ze swych właściwości łagodzących oparzenia słoneczne czy drobne rany. Można stosować go do tonizowania skóry, jako składnik domowych kosmetyków do wszystkich rodzajów skóry.  Stosowany w  kosmetykach wygładza i wzmacnia skórę, prowokuje skórę do wytwarzania nowych komórek, a tym samym działa regenerująco.  Hydrolat z dziurawca poprawia również ukrwienie skóry. Można go stosować w stanach zmęczenia, złagodzi wówczas podrażnienia oczu i napnie zwiotczałą skórę. 

kocanka

Hydrolat z kwiatów kocanki. #kocanka

Roślina znana ze swoich właściwości wspomagających wątrobę i prawidłowe funkcjonowanie dróg żółciowych. Zaleca się ją również na problemy skórne ponieważ wiele chorób skóry wynika z tego, że nasz organizm jest zanieczyszczony i oczyszczenie wątroby wpływa na poprawę jej stanu.

Hydrolat z kocanki wpływa korzystnie na naczynka, działa obkurczająco oraz zmniejsza opuchnięcia. Dzięki tej właściwości sprzyja szybkiemu zanikowi siniaków, stłuczeń i zaczerwienień skóry. Jest pomocny również w dolegliwościach pourazowych:  przyśpiesza wchłanianie i niwelowanie wybroczyn oraz krwiaków. Stosuje się go przy drobnych zranieniach ponieważ likwiduje ból i wspomaga gojenie, wykazuje intensywne działanie przeciwzapalne i łagodzące. Podczas zewnętrznego stosowania hydrolat stymuluje odbudowę naskórka i tworzenie nowych, zdrowych komórek skóry. Jego właściwości regeneracyjne, sprzyjają gojeniu i zabliźnianiu ran, minimalizują tworzenie blizn, Hydrolat z kocanki stosowany jest również do redukcji już istniejących blizn, rozstępów i śladów potrądzikowych. Posiada właściwości antyoksydacyjne, działa antybakteryjnie oraz redukuje zapalenia i stany alergiczne skóry.

Hydrolat z pelargonii szorstkiej. #geranium

W medycynie ludowej listki anginki wykorzystywano do hamowania procesów zapalnych, infekcji uszu i górnych dróg oddechowych. Zgniecione liście, które wypuściły sok umieszczano płytko w uchu lub nosie by uśmierzyć ból, odetkać zapchany nos i złagodzić inne przykre objawy.

Łagodny hydrolat otrzymywany z geranium ma zbawienny wpływ na naczynia krwionośne, zwalcza rumień, wzmacnia naczynka i zmniejsza ich kruchość. Działa przeciwzapalnie, łagodzi i jednocześnie zmiękcza przesuszoną skórę. Może być stosowany w kosmetykach nawilżających przeznaczonych dla różnych rodzajów skóry: suchej, wrażliwej, tłustej i mieszanej. Okłady ze zgniecionych liści tej rośliny stosować można do pielęgnacji cery naczynkowej. 

 

Regeneracja #bliskonatury

Dziś kilka słów o regeneracji. Wszakże najlepiej pisać o sprawach bieżących a ja właśnie doświadczam tego procesu jak niczego innego. A ponieważ już od wieków nie dzieliłam się swoimi odkryciami nadszedł czas na reaktywację bloga. Tematów do opisania nazbierało się wiele, mnogość materiałów filmowych i zdjęciowych reportaży ale po tak długiej przerwie chciałabym zacząć ze spokojem. W nim odkryłam największą energię jakiej dotychczas dane mi było doświadczyć.

Co robiłam kiedy przepadłam bez wieści?

Odkrywałam ludzi, badałam świat i zmagałam się ze sobą. Nastawiona na eksplorowanie przyrody przeniosłam się tym działaniami za kulisy bloga, facebooka i strony internetowej. Przerwa widoczna dla tych, którzy w sferze wirtualnej towarzyszą mi w ziołowych produkcjach, była niewątpliwie twórcza i rozwijająca. Przyniosła wiele pomysłów, otworzyła nowe drzwi i dała cenne poczucie, że odnalazłam prawdziwie swoje miejsce. Niezależnie jak długo nie będę pisać, ile terminów warsztatów minie, które zioła wydadzą niezauważenie nasiona, zawsze będę mogła stanąć na boso w mokrej trawie i poczuję się jak u siebie.

Jak zregenerować się naturalnie?

Specjalistą w tej dziedzinie niewątpliwie nie jestem. Ale poszukuję wytrwale, tym razem nie zadziałały naturalne kosmetyki, ani domowe spa, zdrowe odżywianie poległo razem z ostatnią dawką energii. Zdaje się, że dopuściłam swój organizm do kresu energetycznych sił jak nigdy wcześniej.

Pomogło:

Spacer po mokrej trawie, zabawa w dżunglę pomiędzy sosnami, 10 min. snu na małym domku na drzewie, serdeczna rozmowa z ciepłą kobietą, taniec w deszczu.

Dobra energia zaczęła kiełkować. Jeśli czujesz się podobnie, spróbuj moich sposobów w dowolnej konfiguracji.

Jak zadbać o nowe energetyczne życie?

Kiedy już zacznie kiełkować, obudzony świeży duch trzeba o niego zadbać. Zaparz zebrany w południe bluszczyk kurdybanek, doda Ci energii w łagodny sposób. Pora wieczorna sprzyja wykorzystaniu kosmetyków przynoszących odpoczynek po całym dniu, w którym gromadzimy rozmaite emocje. Dziś przygotujemy dodający witalności olejek do masażu.

1

#olejek rozmarynowo – różany do masażu

75ml oleju bazowego (może być olej ze słodkich migdałów)

15 kropli olejku eterycznego rozmarynowego

10 kropli olejku eterycznego różanego

5 kropli olejku eterycznego cytrusowego (dowolnie wybrany)

2

Olej ze słodkich migdałów jest idealny do masażu, pielęgnuje i odżywia skórę. Jest polecany do pielęgnacji bardzo suchej, popękanej i nadwyrężonej skóry. Dzięki swej łagodności może być stosowany również do pielęgnacji skóry dzieci (noworodków i niemowląt – bez dodatków olejków eterycznych).

Olejek rozmarynowy pomaga zwiększyć jasność umysłu, zwalcza stres i depresję, zmniejsza napięcie i stany nerwowe itp. Poprawia samopoczucie i zwiększa poziom energii.

Olejek pomarańczowy w aromaterapii jest ceniony zwłaszcza ze względu na swoje właściwości uspokajające, harmonizujące i stabilizujące układ nerwowy. Zapach olejku wzbudza apetyt i wpływa stymulująco na układ trawienny. Olejek z pomarańczy pomaga również przy dolegliwościach skórnych. Wzmacnia tkankę łączną, działa regenerująco, ujędrniająco i antycellulitowo na skórę.

Olejek różany zwiększa poczucie własnej wartości, podnosi pewność siebie i zwiększa siłę psychiczną, równocześnie skutecznie walcząc z objawami depresji. Może on być bardzo pomocny w walce z wynikającą z różnych przyczyn depresją, jak również pomaga złagodzić uciążliwe uczucie niepokoju. Jest szeroko stosowany w aromaterapii, ponieważ wywołuje pozytywne myśli, duchową relaksację oraz uczucia radości, szczęścia i nadziei.

 

Masło shea, kakaowe, cupuacu w mydle. #MydełkoMaślane

Dziś będzie szybko i konkretnie. Przepis na stronę i pędzę robić mydełko cedrowe. Po długim tygodniu nadszedł czas na relaks 🙂

maslane

Zatem do rzeczy! Nazwa tego mydła pochodzi od masła owszem – jest jednak w pełni wegańskie. W jego składzie znajdą się powiem trzy masła roślinne 😉

Z przepisu powstanie prawie dwa kilogramy mydła dobrego dla skóry wrażliwej z dość dużym przetłuszczeniem 9%. Mimo takiej ilości tłuszczu niezmydlonego kostki są twarde a pod wpływem wody nie stają się szybko miękkim glutem. Jednym słowem bosko <3 Moje ulubione kształty to tradycyjna kostka ale dzięki silikonowym foremkom można sobie też poszaleć i uzyskać bardziej fantazyjne kształty.

motylki biale

 

#MydłoMaślane

Masło shea 300g

Masło kakaowe 200g

Masło cupuacu 100g

Olej kokosowy 200g

Oliwa z oliwek pomace 400g

Woda 456g

NaOH 163g

 

Sposób wykonania jak w każdym innym przypadku 😉 Sporządzamy wodny roztwór NaOH a tłuszcze rozpuszczamy. Wszystko mieszamy wg ogólnej instrukcji przygotowania mydła.

ogólna instrukcja mydło

Wyjątkowo traktujemy masło cupuacu i masło shea. Jeśli zależy nam na jak największej ilości ich dobroczynnych właściwości musimy zadbać aby dodać te tłuszcze już po zmieszaniu roztworu wodorotlenku sodu z pozostałymi tłuszczami. Czekamy wówczas do momentu kiedy uzyskamy mieszaninę konsystencji gęstego budyniu i dodajemy rozpuszczone masło cupuacu i chociaż część masła shea.

Oczywiście nie jesteśmy w stanie powiedzieć bez bardziej wnikliwej analizy, które tłuszcze zmydlą się w naszym przepisie a które pozostaną niezmydlone. Jednak dodając je partiami możemy pokierować pracą wodorotlenku w wybranym kierunku.

Udanego zmydlnia!

 

 

Węgiel, kiełki pszenicy i potasowe mydło laurowe. #CzarnyPeeling

Dziś znowu o peelingu. Cóż.. to w końcu moja ulubiona ostatnio forma pielęgnacji, widzę jak wspaniale działa na moją skórę, jak potrafi zmobilizować warstwę podstawną naskórka do intensywnej produkcji nowych komórek! Ostatnio zrobiłam peeling czarnuszkowy, był też peeling ze skałą wulkaniczną, płatkami owsianymi, peeling w mydle i paście… i ciągle mi mało.

1

Tym razem produkt o bogatych właściwościach przeznaczony dla cery tłustej, wymagającej oczyszczenia, zamknięcia porów. Do tego kosmetyku wybrałam wspaniałe dodatki. Dodatki premium z mojej półki, część sama przygotowałam, część kupiłam w zaprzyjaźnionych miejscach. Dodatkową ciekawostką jest krótki film z instrukcją zrób to sam, który powstał jako pierwszy odcinek. Mam nadzieję, że forma „wideo” wyzwoli w nowej grupie osób poczucie, że warto samodzielnie kręcić mazidła dopasowane do potrzeb. Wszyscy, którzy nie zanotowali proporcji w czasie oglądania niechaj zerkną na przepis poniżej 🙂

#Czarny peeling

100g mydełko potasowe laurowe

10g węgiel aktywny

10g kawa mielona

10g olej z kiełków pszenicy

5g ekstrakt glicerynowy z kwiatów kasztanowca

(samodzielnie przygotowany, jeśli nie posiadasz w zasobach dodaj glicerynę roślinną)

50ml hydrolat kwiatowy (możesz dodać również inny dowolnie wybrany)

10 kropli witaminy E

Trzej główni bohaterowie przepisu!

peeling

Olej z kiełków pszenicy

Olej bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminy, składniki mineralne, lecytyny, enzymy. Spośród olei roślinnych cechuje się największą zawartością witaminy E.

Działa łagodząco na  podrażnienia skóry (łatwo przenika przez warstwę rogową naskórka), zwłaszcza w przypadku egzemy i zapalenia skóry. Jeśli zastosujemy go miejscowo na skórę wówczas poprawia krążenie i łagodzi. Z powodu wysokich właściwości odżywczych i antyoksydacyjnych często stosuje się go przy cerze dojrzałej, zniszczonej i dla zmniejszenia blizn.

Olej z kiełków pszenicy poprawia ogólny wygląd skóry, nadaje skórze szczególną gładkość i miękkość. Chroni przed nadmierną utratą wody oraz promieniowaniem UV. Ze względu na swe zdolności do likwidacji obrzęków i rumienia jest odpowiednim olejem dla cery podrażnionej.

Węgiel Aktywny

Ważny bohater przepisu, troszczyć się będzie głównie o cerę tłustą i trądzikową. Posiada bardzo silne właściwości adsorbujące dzięki jego strukturze, wielkości porów i dużej powierzchni sorpcyjnej. Dzięki temu znakomicie pochłania zanieczyszczenia znajdujące się na naszej skórze, chociaż pewnie lepiej znamy jego zastosowanie w leczeniu dolegliwości związanych z układem pokarmowym. Przyciąga i wchłania toksyny, zanieczyszczenia ze skóry, nadmiar sebum. Pomaga w pozbyciu się zrogowaciałego naskórka. Ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwzapalne ale również rozjaśniające i kojące.  Jest przy tym również delikatny dla skóry, nie narusza jej bariery ochronnej.

Nie można zapomnieć również o jego właściwościach wybielających – jest skutecznym dodatkiem do past do mycia zębów, nie uszkadza szkliwa. Pochłania związki garbnikowe z powierzchni zębów, dzięki czemu odzyskują swój blask.

Mydełko potasowe laurowe

O mydełku potasowym można pisać bardzo wiele a jeśli dodatkowo jest to mydło z olejem laurowym jego właściwości są bogate same w sobie tak znacznie, że można uznać je za dostateczne i nie dodawać absolutnie nic. Dzięki olejowi laurowemu ma ono wysokie właściwości antyseptyczne. Dogłębnie oczyszcza skórę, zapobiegając jednocześnie powstawaniu pryszczy. Działanie obejmuje nie tylko dogłębne oczyszczenie porów ale także ich zamknięcie. Zawartość oleju laurowego w mydełku potasowym którego użyłam wynosi około 15%. Użyłam oczywiście mydła robionego samodzielnie, jeśli chcecie się dowiedzieć czegoś więcej na temat samodzielnej produkcji zapraszam po tajne materiały, które otrzymują uczestnicy moich warsztatów, znajdziesz ja tutaj.

Zapraszam do wspólnej produkcji i rozpoczęcia codziennej czarnej pielęgnacji! Do zobaczenia i usłyszenia!