Mydło ziołowe do pielęgnacji skóry atopowej. #GlistnikJaskółczeZiele

Zatrzymuję się dziś nad rośliną, której wiele zawdzięczam – Glistnik jaskółcze ziele – roślina, którą stosowałam w pielęgnacji skóry z AZS pewnej małej, bliskiej mojemu sercu dziewczynki. Stan skóry był „krytyczny” – popękana z sączącym się płynem surowiczym. Na szczęście zabiegi pielęgnacyjne w połączeniu z surową dietą zadziałały! Od tej pory jeszcze bardziej cenię właściwości tej rośliny powszechnie  kojarzonej głównie z możliwości leczenia brodawek. Co za moc!

Zbiór surowca

Glistnik jaskółcze ziele gromadzić możemy od wczesnej wiosny do jesieni ale jak można przeczytać w okres maj – czerwiec jest najkorzystniejszy do przeprowadzenia zbiorów. Surowcem jest korzeń, ziele, same liście lub same owoce. Dla nie zorientowanych zbieraczy w szczycie sezonu wegetacyjnego może być trudno dostrzec w obfitości roślin glistnik. Dlatego warto już w czasie wiosennego spaceru przyjrzeć się bliżej miejscom gdzie jego liście pojawiają się jako jedne z pierwszych aby powrócić tam w czasie kwitnienia rośliny. Jeśli nie sam kształt liści to na pewno pomarańczowy sok mleczny będzie dostateczną informacją potwierdzającą dobry wybór.

Glistnik jaskółcze ziele – składniki i właściwości kosmetyczne

Glistnik zawiera alkaloidy 0,5-4% (w zielu procentowa zawartość jest niższa niż w korzeniach i niedojrzalych owocach). Alkaloidy są zlokalizowane głównie w przewodach mlecznych w postaci soli z kwasami: jabłkowym, cytrynowym, chelidonowym, bursztynowym.

Chelidonina i jej pochodne  związane z kwasem chelidonowym są najbardziej aktywne farmakologicznie. Leczy się nimi wiele dolegliwości skórnych:  grzybicę wysiękową i inne jej odmiany, ropiejace zakażenia bakteryjne, wypryski niemowlęce i młodzieńcze.

Zewnętrznie intrakt z glistnika może być wykorzystany m.in.  do leczenia opryszki, gruźlicy skóry, kłykcin, brodawek, trudno gojących się ran, hemoroidów, świerzbu, nużycy oraz do usuwania piegów lub plam na skórze (to również ważne w rekonwalescencji po okresie nasilenia AZS).

Wyciągi wodne i wodno-alkoholowe stosuje się zewnętrznie (wcieranie, okłady), działają wówczas przeciwzapalnie i znieczulająco, dlatego wykorzystywabe są w zwalczaniu bólu reumatycznego i artretycznego.

Stosowanie wewnętrzne

Wyciągi z glistnika stosuje się wewnętrznie m.in.:

  • w stanach skurczowych dróg żółciowych,
  • w kolce żółciowej
  • zapaleniu pęcherzyka żółciowego,
  • zastoju żółci,
  • bólu brzucha spowodowanego skurczem jelit

Udowodniono, że sangwinaryna (alkaloid) wywołuje programowaną śmierć komórek nowotworowych oraz działa przeciwpodziałowo na komórki  nowotworowe. Przeciwnowotworowe właściwości glistnika nie podlegają więc wątpliwościom.

Aby skorzystać z drogocennych właściwości tego zioła, trzeba surowiec przetworzyć dopasowując sposób do swoich potrzeb i późniejszego sposobu stosowania. Do korzystania zewnętrznego wykorzystuję intrakt przygotowywany według przepisu ze strony Łuskiewnik:

Intrakt glistnikowy – Intractum Chelidonii: 1 część świeżego zmielonego ziela lub korzeni zalać 5 częściami 40-50% gorącego alkoholu, odstawić na 7 dni; przefiltrować. Stosować 2-3 razy dziennie po 5-10 ml w 100 ml wody. Zewnętrznie do pędzlowania schorzałych miejsc (bolesne nadżerki w jamie ustnej, polipy, opryszczka, liszaje, liszajce, czyraki, kłykciny, brodawki, owrzodzenia, wypryski, zmiany toczniowe i łuszczycowe) w stanie nierozcieńczonym; do okładów, płukanek i przemywania skóry po rozcieńczeniu: 1 łyżka na 200-220 ml wody przegotowanej.

Dr Henryk Różański, Łuskiewnik

Mydło potasowe z mocą glistnika jaskółcze ziele

Aby przygotować mydło potasowe, które stosuję do pielęgnacji skóry atopowej przygotowuję wodny wyciąg z ziela glistnika ( w stanach zaostrzonych zamiennie z wyciśniętym sokiem). Wspaniałe właściwości pielęgnacyjne warto wykorzystać, efekty są niesamowite.

Mydło potasowe do skóry z AZS

Do przygotowania mydła potasowego:

200g maceratu olejowego z glistnika jaskółcze ziele w oleju awokado

200g maceratu olejowego z glistnika jaskółcze ziele w oliwie z oliwek pomace

155 ml naparu  (uczepu trójlistkowego, rdestowiec i wrotycz pospolity)

70g wodorotlenku potasu

Tak przygotowany produkt wzbogacam o wodny wyciąg ze świeżego glistnika jaskółcze ziele. Aby go przygotować wystarczy jedną część mielonego ziela zalać 3 częściami wody o temperaturze ok. 35 – 40 stopni celcjusza i pozostawić na 5-6 godzin.

100ml wodnego wyciągu z glistnika jaskółcze ziele

50g mydła potasowego (dla bezpieczeństwa leżakowanego 7 dni)

 

Po rozpuszczeniu otrzymujemy żel mydlany, jego konsystencja umożliwia łatwe i przyjemne stosowanie. Sprawdza się znakomicie!

Środki ostrożności!

Pamiętajcie, że glistnik jaskółcze ziele to surowiec o bardzo mocnym działaniu, warto zachować środki ostrożności i udać się do fitoterapeuty jeśli chcemy zastosować go w leczeniu (szczególnie stosując go wewnętrznie). Informacje opracowywałam na bazie własnych doświadczeń w pielęgnacji wymagającej skóry alergika oraz na podstawie:

http://luskiewnik.strefa.pl/chelidonium.html

http://farmakognozja.blogspot.com/2011/09/intractum-chelidonii-dziaanie.html

Roślinne surowce kosmetyczne; Romuald Czerpak, Agata Jabłońska – Trypuć

Mydło z kwiatem lipy.

To już kolejne mydło, które darzę wielką sympatią. Na razie głównie ze względu na przyjemność wykonania i wygląd. Zanim zdołam je wypróbować minie jeszcze około 4 tygodni.

Nie czekając tak długo podzielę się z Wami wspomnieniami z wykonania tej partii. We wnętrzu oprócz podstawy mydlarskiej kryje się część ze zmielonymi kwiatami lipy, które wyciągnęłam po zrobieniu maceratu. Ponieważ nie mam wiedzy ile z właściwości lipy w efekcie działania wodorotlenku sodu pozostanie, potraktowałam ten dodatek jako nadanie ciekawej struktury peelingującej i koloru. Nie lubię wyrzucać pozostałości po maceratach a czasami możliwości przetwórstwa mi się kończą.

rob_mydl_1

Drugim równie przyjemnym odkryciem była forma. W ostatniej chwili zrezygnowałam z silikonowych babek. Wszystko umieściłam bowiem w pojemniku na żywność w kształcie tuby. Spodobało mi się tak bardzo, że do kuchni nie wróci pod żadnym pozorem.

Darzę wielką sympatia mydełka „pięknokształtne” przypominające kwiaty albo inne cuda. Mogłabym je oglądać i trzymać na wystawie. Zmuszam się jednak do pewnej dyscypliny, jeśli chodzi o mydła i pozostałe kosmetyki, które produkuję. Natura sroki skłania mnie do kupowania setek różnych pudełeczek, foremek itd. Tymczasem kłóci się to z drugą „ja”, która wybiera prostotę w imię oszczędzania surowców, naszego pięknego środowiska, zdrowia i pieniędzy. Staram się zużywać różne pojemniki, które pozostają po żywności, plastikowe kubeczki itp.  Tubę pokochałam za prostotę, mydło łatwo się wyciąga, pocięte w krążki ma odpowiednią wielkość a możliwości zdobienia są naprawdę ogromne.

mydlo_nr3

Mydło powstało z następującej receptury: 

500g Oliwa z oliwek pomace

100g Olej słonecznikowy

100g Olej kokosowy

266g woda

6 łyżek zmacerowanych kwiatów lipy zmielonych blenderem.

Już tradycyjnie, zielsko wylądowało w połowie masy mydłowej. Technika wlewania – na środek, na zmianę raz jasna raz ciemna masa. Niczym „zebra”  – pyszne ciasto mojej mamy.

Krem dla artysty.

krem_dla_artysty

Połączenie woni farb olejnych z terpentyną to coś co zawsze będzie mi się kojarzyć z komfortem tworzenia. Siedzenie przed sztalugami to dla mnie przyjemność nad przyjemnościami, która zdarza się wyjątkowo rzadko.

Częste malowanie może się jednak wiązać z pewnymi niedogodnościami wszak nasza skóra oraz drogi oddechowe mają kontakt z substancjami drażniącymi. Jeśli mieliście w rękach pędzle wiecie jak trudno podczas pracy nie ubrudzić siebie i otoczenia. W rękawiczkach malować trudno, ja nawet raz próbowałam, ale nigdy nie wróciłam do tego pomysłu. Fartuch był dla mnie zazwyczaj ścierką, która wisiała zawsze w zasięgu ręki, konkretniej na mnie. W połowie roku akademickiego zazwyczaj sztywniał.

Oczywiście najłatwiej pozbyć się zabrudzeń z narzędzi i  skóry terpentyną, co jest często stosowane. Potem jeszcze szorowanie mydłem i gotowe – ręce czyste, podrażnione jak należy a przynajmniej porządnie przesuszone. Długotrwałe przebywanie w pracowni, zwłaszcza niezbyt dobrze wywietrzonej kończyło się u mnie bardzo często bólem gardła, a ręce wyglądały okresowo jak pocięte w krateczkę.

Terpentyna – co to takiego?

Terpentyną określa się surową oleożywicę czyli mieszaninę olejków eterycznych i żywic, otrzymuje się ją z miękkich drzew iglastych. Skład chemiczny mieszaniny jest zmienny i zależy od rodzajów użytych w produkcji surowców.

Terpentynę stosuje się również jako składnik w produkcji kamfory i mentolu, jako rozpuszczalnik do farb, żywic, wosków, środków czyszczących, w przemyśle perfumeryjnym a nawet w weterynarii jako środek antyseptyczny i wykrztuśny.

Właściwości terpentyny

W większej ilości wykazuje działanie drażniące zarówno na drogi oddechowe, oczy jak i na skórę.Może prowadzić do kontaktowego zapalenia skóry oraz podrażnień. Terpentyna może być wchłaniana do organizmu nie tylko drogami oddechowymi ale również przez skórę. W ciągu 10 min od kontaktu ze skórą stężenie niektórych składowych jest już najwyższe.

Inhalacje terpentynowe, na które narażamy się podczas pracy nad obrazem mogą prowadzić  do negatywnych objawów z nosa- podrażnienie, pieczenie, „katar”, bólu gardła, głowy a nawet zawrotów.

Pamiętać należy o maksymalnym  ograniczeniu kontaktu z oparami jak i samym płynem. Wszystko czego używamy w nadmiarze może nam zaszkodzić.

Olejek terpentynowy

Bywa nazywany terpentyną oczyszczoną, jest stosowany w lecznictwie, trzeba jednak pamiętać, że należy stosować go z ostrożnością najlepiej pod okiem specjalisty. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zajrzyj tutaj 

Jak o siebie zadbać?

Jest kilka sposobów na zminimalizowanie oddziaływania terpentyny na nasz organizm. Pomieszczenie, w którym pracujecie musi być porządnie wentylowane. Można założyć fartuch, rękawiczki, maseczkę – dla tych bardziej wytrwałych. W czasie używania terpentyny pamiętajcie zawsze o minimalizowaniu kontaktu skóry z tą mieszaniną. Warto również zadbać aby skóra była maksymalnie zadbana, natłuszczona i zdrowa. Tym samym będziemy mieć pewność, ze poradzi sobie z uciążliwymi warunkami pracy.

Jeśli macie ochotę na samodzielne wykonanie kremu do pielęgnacji, bardzo polecam tę drogę.

Podzielę się z Wami moim przepisem na krem.

Krem dla artysty (tłusty i odżywczy)

7g masło shea

5g olej kokosowy

8g macerat olejowy z arniki

9 g masło kakaowe

Głównym bohaterem będzie tutaj macerat z arniki. Przygotowałam go z suszonych kwiatów i oleju z pestek winogron. To mój ulubiony produkt do zadań specjalnych, który mam zawsze w pogotowiu.

Gra główną rolę w tym produkcie, arnika jest znana bowiem ze swych właściwości przeciwzapalnych, które mogą być szczególnie ważne w kontakcie z terpentyną.

Pozostałe składowe nie są bez znaczenia.  Masło Shea wchłania się szybko, odżywia i regeneruje skórę. Dobrze działa na skórę z pęknięciami i uszkodzeniami związanymi z jej suchością.  Szczególnie cenię zaś, shea za cienką warstwę lipidów pozostajacą na skórze. Warstwa ta w moim zamyśle ma stanowić barierę przed wkroczeniem do naszego organizmu związków zawartych w terpentynie.

Oleju kokosowego staram się używać ostrożnie, ponieważ  w nadmiarze wysusza skórę. Odrobina, którą zaproponowałam w recepturze ma za zadanie wzmacniać sprężystość skóry.  Razem z masłem kakaowym stanowi jednak nie tylko surowiec pielęgnujący ale również substancje zapachową. Aromat jest cudowny.

Jeśli boisz się zbyt rzadkiej konsystencji i preferujesz puszyste kosmetyki ten krem nie będzie dla Ciebie. Przed wykonaniem zaczekaj na kolejny przepis.

Wykonanie: 

Wszystkie odmierzone składniki należy umieścić w kąpieli wodnej a następnie ogrzać aż do rozpuszczenia. Należy pamiętać o utrzymaniu temperatury około 50 – 60 stopni, tak aby tłuszcze nie traciły swoich właściwości. Następnie wyjmujemy pojemnik(zlewkę) z kąpieli i mieszamy małym mikserem. W miarę obniżania się temperatury zauważycie, ze mieszanie nadaje bardziej delikatną konsystencję końcowemu produktowi.

Gotowy krem umieszczamy w wygodnym opakowaniu. Pamiętajmy aby było sterylne. Polecam szczególnie wielorazowe opakowania szklane, które można wypiec w piekarniku. W czeluściach kuchennej spiżarni na pewno znajdzie się odpowiedni pojemniczek.

W następnym poście opublikuję wypracowany w trudzie, bardzo lekki krem z hydrolatem oczarowym. W wersji roślinnej.  Do usłyszenia!

Tu sięgnęłam po informacje:

Roślinne surowce kosmetyczne, Romuald Czerpak, Agata Jabłońska – Trypuć, MedPharm Polska

Surowce kosmetyczne i ich składniki, Romuald Czerpak, Agata Jabłońska – Trypuć, MedPharm Polska 

http://biotechnologia.pl/kosmetologia/

http://wieczniemloda.com/maslo-shea-wlasciwosci-i-zastosowanie-w-kosmetyce-5472

Podstawy i Metody Oceny Środowiska Pracy 2006, nr 2(48), s. 159-187, mgr inż. Małgorzata Kupczewska – Dobecka, prof. dr hab. Sławomir Czerczak